9 lipca 2009

to ja tu stanę a ty mi zrobisz zdjęcie - sama zaproponowała ;)

mina dziecka, które usłyszało gdzieś w okolicy kosiarkę...


... pan brym brym... niezaprzeczalnie ;)

wczoraj

... nie było lekko. Wbrew pozorom. Bo zaczęło się dobrze. Śniadanie jakoś poszło. Spacer jak cię mogę. Spanie... to włączyła się po raz pierwszy na dłużej czerwona lampka alarmowa. Obiad dramat. Dopiero pomidorówka jakoś ją przekonała. Albo już głodna się zrobiła. Następne minuty i długie godziny siebie unikałyśmy. Ja swoje. Ona swoje. A cały dzień skończył się awanturą w kąpieli. Kolejną już. Pojawiającą się w nierównomiernych odstępach czasu. I bez żadnej przyczyny. Nie takiej którą można dostrzec. Pierwszy raz płakałam razem z nią. Histeria. Koszmar. Wczoraj bez wzruszenia kazałam się jej wykąpać. Ale scenkę urządziła pierwsza klasa. Odrobina premedytacji i krokodyle łzy. Przez to też przebrniemy. Luzik.

A jak źle to można się napić ;)

8 lipca 2009

A pomidorowa to taka pyszna...

że nawet z łyżki nie ucieka ;)

kapeluszowa indoktrynacja...

... tak skutecznie wpajałam nawyk noszenia nakrycia głowy, że jak znajdzie gdzieś w domu, swoje, moje, nieważne jedno jest pewne - trzeba założyć. Tak weszło jej to w krew, że przy wychodzeniu z domu nawet jak nie chcę żeby nosiła to i tak się upomina. Heh.

A w tak się u nas ogląda z rana baja.

A ten kapelusz wyjątkowo przypadł jej do gustu.

a tak prezentuje się na codzień i w końcu czuję, że wygląda po mojemu ;)

ogrodniczka

To co się dzieje w ogrodzie jak pojawia się Hanka to jakieś szaleństwo. Ja nigdy bym nie przypuszczała, że niespełna 1,5 roczne dziecko tak może. Podpatrzyła dziadka i babcię i mamę (bo tato w ogrodzie nie) we wszystkim co możliwe i skutecznie to powtarza. Grabi. Pielęgnuje kwiatki. Podlewa nie zapominając nawet o tych na tyłach domu, o których każdy dorosły zapomina. Upomina nawet w pielęgnacji swoich roślin sąsiada. Porządkuje z lubością swoje grabki, konewki, motyczki i inne których nazw nawet nie znam ;)

Tju tju i tju
... ogrodowa psychoza ;)

Aha. Jedynie nie lubi, nie toleruje i kończy się płaczem koszenie trawy. A Dziadek inaczej by to widział ;)

I nawet jako ogrodniczka prezentuje się jak dama.



insygnia władzy w ogrodzie



6 lipca 2009

Tatusiu rozsypałeś kawę...


.... no no no.
Pogroziła paluszkiem i posprzątała.

a potem poszliśmy na kawę i soczek...

... i Tato pierwszy raz widział jak Hanka pije soczek przez słomkę. Bo to widok nie byle jaki. Bo Hanka soczków nie lubi. Hanka nie lubi niczego oprócz swoich herbatek. A było wiele podejść i prób z różnymi napojami. A ciekawe czy jej zostanie na dłużej czy to chwilowe.


I tak minęła nam niedziela.