14 stycznia 2018

#razem52tygodnie

Chyba w życiu każdego przeciętnego człowieka w dzisiejszych czasach zdjęcia robione "komórą" są na porządku dziennym. Jakie okazało się moje "zdziwienie", gdy zainspirowana inicjatywą Reni Hannolainen prowadzącej bloga Ronja sprawdziłam nasze galerie w telefonach i stwierdziłam, że wspólnych zdjęć to jest tyle, co przysłowiowy kot napłakał.

Dlatego też postanowiliśmy nadrobić zaległości i wedle wspomnianej wcześniej inicjatywy robić sobie zdjęcia całą rodziną przynajmniej raz w tygodniu przez rok (a może i dłużej). Tym samym stworzyć nasz rodzinny minialbum (przynajmniej wirtualny) #razem52tygodnie. Początek roku zawsze przecież jest doskonały na tego typu postanowienia.

Nieważne czy danego dnia będziemy mniej czy bardziej odpicowani. Nie planujemy też spamować co tydzień naszych social mediów zdjęciami. Ma być naturalnie i dla nas na pamiątkę.

Zaczęliśmy dziś i to jedno zdjęcie udostępniam. 

P.S. Dziś pół roku Adama. Wszystkiego najlepszego Synu!



16 grudnia 2017

Ząb

Jest! A właściwie są. Dzień po 5-tej miesięcznicy. Dwie dolne jedynki.

1 grudnia 2017

Rodzeństwo. Z drugiej perspektywy.

Każde inne. Każde najlepsze na swój własny sposób.

Hanka. 
Najlepsza najstarsza. Inteligencją emocjonalną przerośnie chyba nas wszystkich.
Dorasta każdego dnia. Czasem zaskakuje nas tym, jak szybko. 
Zabawki powoli odchodzą w kąt na rzecz bardziej dorosłych form rozrywki. Książki najbardziej lubi takie, żeby miały nutkę fantasy. Pochłania je w takich ilościach, że nie nadążamy z kupowaniem, wypożyczaniem i wynajdywaniem coraz to innych sag, trylogii, serii. To ma po Tacie. W telewizji ogląda programy zarówno o wybieraniu sukien ślubnych czy metamorfozach sablewskich, ale też dokumenty lub te podróżnicze i... informacyjne. To nawet interesuje Ją bardziej. Dopytuje się o co chodzi, kiedy mówią o polityce czy zjawiskach społecznych lub ekonomicznych. Uwielbia słuchać też rozmów dorosłych - tych między nami lub kiedy odwiedzają nas znajomi. 

Jak na prawdziwą (prawie) nastolatkę przystało pokochała też selfie. Każde jest dobre. Sama, z Celiną, z Adamem, z kotem. Uwielbia je udostępniać w rodzinnej chmurze, by każdy mógł podziwiać jej zdolności fotograficzne. A te zdolności to po Mamie.



Udało mi się chyba, choć nie wiem na jak długo, zaszczepić w niej smykałkę do sportu. Oprócz wf-u w szkole, od początku roku zaczęła chodzić na lekkoatletykę. Oczywiście konie są grane swoją drogą. Do tego pływanie w weekendy. Nareszcie ma taką dawkę ruchu, że w domu nieco mniej daje czadu.


Zdarzają się jednak czasem gorsze dni, kiedy w szkole coś nie tak, kiedy trzeba posprzątać pokój lub odrobić jakąś kolubrynę z dziesięciu przedmiotów na raz. Wtedy potrafi pokazać charakterek, wszem i wobec oznajmiając, że NIE. Wszystko jest wtedy na NIE.
Ale jak nie kochać tych oczu?

Celina.
Tata już napisał. Manipulantka. Najlepsza w całej swojej słodkości. W tym temacie prym wiedzie od długiego czasu i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić.

Przyjmuję zakłady, że będzie mieć coś wspólnego z muzyką. W okresie zimowym śpiewa tzw. komendy, czyli kolędy. Ze mną urządza "dyskoteki" do piosenek Spice Girls lub despacito. Z Tatą usypia przy mrocznych metalowych kawałkach "złych panów", ze mną słuchając "dobrej pani", czyli Norah Jones, Sade, Diany Krall itp. Codziennie podśpiewuje przedszkolne piosenki, a raz w tygodniu chadza na zajęcia z baletu. Tak oto prezentuje się w tiulach i spódniczkach tutu.

Jako młodsza siostra robi dokładnie to, co robi Hanka. Bawi się w to, co Ona. Lubi selfie, tak jak Ona. Tak samo zdrapuje ser z pizzy. Grywa w Minecrafta, jak Ona. Sama jeszcze nie czyta, ale książki są (dla odmiany tak, jak u Hanki), więc my Jej czytamy. 
Książki - od dłuższego czasu w kółko te same. Kończymy i zaczynamy od nowa. Ziuzia od Cioci Magdy i Wujka Maćka.

Brudzić się lubią - najlepiej razem. 

Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Celina jeśli chodzi o naśladownictwo to bardzo duże "copy-paste" Hanki.

Aha. Było selfie Hanki, więc i selfie Celiny musi być.
Niezmiennie kocha wodę. Ciągle chciałaby na basen. Taki kryty. Latem basen w ogrodzie. Kąpiel - jak najbardziej. Codziennie zostawia mi takie oto niespodzianki po swojej kąpieli - kanapki z gąbki i gumowych zabawek, bym ja kąpiąc się po Niej mogła je zjeść na kolację.

Po każdej kąpieli obowiązkowo zabawa w "Nie ma Celiny". Robi ze swojego ręcznika pelerynę niewidkę, kładzie się na podłodze, a naszym zadaniem jest Jej szukać po całym domu, by finalnie znaleźć ją, nie gdzie indziej, a właśnie w łazience.

Po Babci Lidce Celina uwielbia działać w ogrodzie.
Zresztą gdzie Babcia, tam Celina. Babcia jest dla Celiny wszystkim. Najlepszą Babcią, najlepszym kumplem, najlepszą żywą zabawką, najlepszym szefem kuchni, najlepszym animatorem, najlepszym lekarzem. Fajnie mieć taką Babcię. 

Aha. Dziewczyny lubią obowiązki domowe. Pod warunkiem, że mają do czynienia z gadżetem. Jeśli pralka to super, bo można włączać i wyłączać przyciski. Zmywarka też jest ok. Mycie podłogi też jest super, bo mop jest obrotowy. Reszta jest BE.

Adam.
Najlepszy facet. O nim kilka technicznych kwestii ku pamięci.
Adam po Pradziadku. W sumie ja też miałam być Adamem, gdybym była chłopakiem. No i na A. Jak Tata i Dziadek.
4 i pół miesiąca ma facet, a waży 8200. Ponad kilo więcej niż Celina mając miesięcy siedem. A jest tylko na piersi.
Zaszczepiony na wszystko na co miał być szczepiony. Wychodzimy z założenia, że większy autyzm mogą wywołać u Niego niektóre zachowania tych dwóch Wariatek niż szczepionki. Koniec tematu.
Kąpie go Tata. Od samego początku. To chwila tylko dla Nich.
Zaliczył już pierwsze przeziębienia, złapane zresztą od Celiny z przedszkola. Pięknie się inhaluje, jeśli trzeba oczywiście. W większości przypadków z uśmiechem na twarzy. Na zdjęciu z Babcią Agnieszką.
Uwielbia przewijak. Jak Celina zresztą. Może płakać wniebogłosy, a położony na przewijaku w sekundę się uśmiecha.
Najbardziej lubi, kiedy się go tarmosi, ćwiczy lub kładzie jego ręce na swoje włosy i robi "kizia-mizia". Tak się robi "kizia-mizia":

Maniak świeżego powietrza. Im chłodniej tym lepiej śpi. Zimny wychów tak zwany. W sumie dobrze, ku zdrowotności. 

Nie używa smoczka. Podejmowaliśmy kilka prób z różnymi, ale nic nie jest tak dobre jak cycek lub własny kciuk. 


Polizał już jabłko. Polizał gotowanego buraka i surową marchewkę. Polizał. Nie jadł. Zaznaczam, żeby przypadkiem nie odebrali mi praw rodzicielskich, gdyż wytyczne WHO są jakie są. Uwielbia. Przynajmniej na razie. Ale lubi też lizać metalową miskę, więc w sumie nie wiadomo jak uformują się Jego gusta smakowe. Na razie i tak tylko cycek jest najważniejszy.
Na brzuchu leży pięknie. Kombinuje już z przewracaniem się na brzuch i z powrotem. Udaje mu się to póki co sporadycznie. Jak przyfarci i się mocniej odepchnie.

Jest mistrzem zdejmowania sobie skarpet. Tak trze nogą o nogę, tak trze o wszystkie powierzchnie dookoła, aż skarpeta nie spadnie. W telewizji widziałam leki na syndrom niespokojnych nóg, może to to?

W nocy śpi ładnie. Od trzeciego tygodnia w swoim łóżeczku, ale z nami w pokoju. Pomijając epizody przeziębieniowe lub momenty skoków rozwojowych, o których piszą specjaliści sypia w nocy po 5-6 godzin ciągiem. Wystarczy, żebyśmy my złapali trochę snu dobrej jakości. Do snu najlepszą maskotką jest żabka. Od Cioci Marty i Wujka Jaśka.


I zdjęcie stopy zrobiłam na pamiątkę. Czy wszystkie matki mają świra na tym punkcie?


Tak myślę sobie, że fajnie byłoby gdyby był taki przystojny, sprytny, inteligentny jak Tata i uśmiechnięty jak mama. Dobrze byłoby mu w życiu. (Uprzedzając pytania: zdrowie to rzecz oczywista, bogaty być nie musi).

Mam nadzieję, że pomimo różnic płciowych i wiekowych cała trójka będzie takimi trzema muszkieterami. Na razie zapowiada się nieźle. A na pewno wesoło.




P.S. Nie byłoby Ich, gdyby nie Tata. Najlepszy jakiego można sobie wymarzyć. Nic nie jest ważniejsze od Dzieci i On tego pilnuje. Rozpieszcza, ale i kontroluje i wymaga. Przytula jak nikt inny, poświęca czas i energię. Opiekuje się, daje leki. Normalnie nie gotuje, ale Dzieciom robi najlepsze parówki, steki, herbatę, płatki i kisiel pod słońcem. Tworzy te rytuały wokół Dzieci, które pozwalają Im czuć się bezpiecznie bez względu na to, co dzieje się w świecie zewnętrznym. 

Taka farciara jestem, że Ich wszystkich mam.

2 listopada 2017

Rodzeństwo.


Każde inne. Wszystkie kochane. 

 Hanka - z jednej strony poważna prawie 10 latka, świetnie radząca sobie w 4 klasie szkoły podstawowej, w której ilość dźwiganych podręczników i zadawanych prac domowych jest dość przygniatająca, z drugiej nadal mała dziewczynka, która potrafi rozpętać wielką awanturę z powodu małej rzeczy ( małej dla Nas oczywiście, nie dla Niej ). 

Celina - najukochańszy przedszkolak - manipulant, na jej wielkie oczy i słodkie słówka nabiera się każdy, kto nie pozna jej lepiej. Ja ją znam doskonale a mimo to jej "Kocham Cię Tatusiu" też czasem działa... W sumie to jedynie Hanka jest w 100% odporna. 

Adam - człowiek zagadka, o którym póki co ciężko cokolwiek napisać. Je, śpi, cieszy się, próbuje się obracać z pleców na brzuch i odwrotnie i nieustannie wodzi wzrokiem za tymi dwoma wariatkami, które czasem poświęcą mu trochę uwagi co wywołuje jeszcze większą radość. Prym wiedzie Hanka, która jest starszą siostrą na 100% ale w stosunku do niego, bo dla Celiny nie ma litości. 





Trzy miesiące Adama.


Dopiero co się urodził a już skończył trzy miesiące. Niezmiennie wesoły aczkolwiek domagający się nieustannie towarzystwa i zainteresowania. Po prostu kochany, również przez siostry. 


1 sierpnia 2017

Powrót na koń.

W tej kwestii nic się nie zmienia. Obydwie to bardzo lubią. Tym razem Celina po raz pierwszy jeździła całkiem sama.



23 lipca 2017

Brat.

Już nie jest najmłodsza. Nie przeszkadza jej to kompletnie. 


22 lipca 2017

Adam.

Ciach... i jest. 


14 lipca 2017

Adam.

14 lipca, godzina 2:20, 3880 gram, 58 cm. Jest. Póki co bez zdjęć chociaż Hanka i Celina ich się bez przerwy domagają a najlepiej FaceTime albo filmy. 

Celina - "Kocham go, będę go nosić cały czas"

Hanka - "..." - cóż, podobny do jednej i do drugiej. 

Będzie się działo, dużo. Emocjonalnie i technicznie. 

18 czerwca 2017

Lato.