15 maja 2018

pitagoras

Dzisiaj powód do pochwalenia się, gdyż najstarsza córka dostała się do drugiego etapu konkursu matematycznego Mały Pitagoras.

O ile fakt smykałki matematycznej jest dosyć oczywisty w przypadku Hanki, o tyle fakt brania udziału w drugim etapie konkursu niekoniecznie 😉.

Na początku był stres i wątpliwości (Jej oczywiście) czy sobie poradzi, że to wyjazd do innej szkoły, że to już poważna sprawa ten drugi etap. Oczywiście my gorąco namawialiśmy Ją do udziału tłumacząc, że to fajne, nowe doświadczenie. Że nie musi się niczym stresować, bo nawet jak Jej nie pójdzie, to przecież nic się nie stanie, a i tak sukcesem jest ten drugi etap. Finalnie przeważył argument Pani od matematyki, która powiedziała, że osoby z pierwszej trójki będą mieć szóstkę na koniec roku, a te, które zajmą miejsca 4-10 ocenę podwyższoną o jeden. Z punktu widzenia rodzica pewnie wolałabym, żeby motywacją mojego dziecka było coś innego, jednak tak czy inaczej dumna jestem, że Hanka się w sobie zebrała i stwierdziła, że jednak pojedzie i spróbuje 😉.

Jakby nie było zaraz idzie do piątej klasy, więc takich "życiowych prób" zacznie się robić coraz więcej... Ja jednak wierzę, że odwagi Jej nie zabraknie!

Teraz czekamy na wyniki konkursu...



14 maja 2018

tupot małych stóp


artystki malarki


10 miesięcy

Dzisiaj dziesięć miesięcy Adasia.

Potrafi:
*stać na pełnych stopach
*chodzić opierając się o kanapę/stół (przesuwać się wzdłuż danego mebla)
*chodzić pchając mały mebel np. krzesełko
*siedzieć
*wstawać/klękać
*schylać się po przedmiot, który mu upadnie
*wkładać zabawki do jakiegoś pudełka, choć nie zawsze trafia i raczej nie robi tego mając świadomość sprzątania
*domagać się cycka
*walić ręką w drzwi tarasowe, kiedy widzi Babcię na ogródku
*krzyczeć "eeeeee" kiedy dostrzeże sąsiada Waldka w oddali
*otwierać/zamykać drzwi
*reagować na swoje imię
*uciekać kiedy usłyszy nasze "Aaaadaś, gdzie idziesz?"
*wyjmować korek z bidetu
*protestować przy próbie odbierania mu zabawki
*mówić mama, tata, baba, dada (zakładam, że mówi to na pałę niekoniecznie rozumiejąc znaczenie)
*bawić się w "akuku"
*zrozumieć słowo "nie" i niekoniecznie się słuchać
*reagować na niektóre słowa "np. chodź, idź, zostaw
*bić brawo (najchętniej samemu sobie za wszystko co zrobi)
*otwierać szuflady i szafki w kuchni
*najlepiej bawić się z Hanką i Celą, a kiedy Go opuszczą domagać się Ich powrotu płaczem

Nie potrafi:
*wszystkiego innego

Na dokładkę 3dni przed dziesiątą miesięcznicą, przebił się ósmy ząb - lewa dolna dwójka.

Zdróweczka Synu!




sezon na trampolinę

Już od jakiegoś czasu uważamy za rozpoczęty, tylko jakoś nie podzieliliśmy się tym faktem wcześniej.


pierwsza i niepierwsza zagranica potomstwa

Stało się. Świeżutkie dowody osobiste potomstwa leżały w szufladzie od jakichś dwóch miesięcy. I przyszła pora na pierwszą wyprawę dla dwójki młodszego potomstwa. Dla Hanki na drugą wyprawę. Celina cała zestresowana, Hanka zresztą nieco też, bo przecież skąd miały wiedzieć czego się spodziewać. Bały się, że będzie inaczej, cokolwiek kryje się pod tym słowem. Bały się, że nikt Ich nie zrozumie, bo przecież tam nie mówią po polsku, bały się przekraczać granicę. A tu zonk. I po polsku rozumieli, i w sumie nic się za bardzo nie różniło od tego, co u nas.

Tak więc wpakowaliśmy się w auto i ruszyliśmy przejechać przez kraj, przez nasze dobro narodowe - Zakopiankę, w kierunku południowym. Jechaliśmy i jechaliśmy, punkt graniczny przekroczyliśmy, a właściwie to miejsce widmo po punkcie granicznym i wjechaliśmy na Słowację. Miejscem docelowym naszej wyprawy było Szczyrbskie Pleso. Tatry Wysokie, a dla dzieci Tatry Naprawdę Wysokie Takie Aż Do Nieba. Ładne te góry są, naprawdę i jezioro też i normalnie nic tylko selfiaczki strzelać. Także strzelaliśmy. 

Pobyt nasz ograniczał się do spacerów dookoła Szczyrbskiego Jeziora, które było na tyłach naszego hotelu (dalej nie doszliśmy pomimo naszych rodzicielskich chęci, gdyż dziatwa średnia i najmłodsza była pochorowana i średnia nie miała siły chodzić), moczenia się w basenie hotelowym, moczenia się w gorących źródłach w Besenovej, jedzenia i wizyty w Tricklandii. Jak na pobyt 5-dniowy, z którego dwa dni zajęła nam podróż, to wystarczy. 

Cóż, całe życie wierzyłam w to, że ze swoimi dziećmi będę czas spędzać aktywnie (czyt. chodzić po górach z plecakiem i dzieckiem w nosidłach plus starsze dzieci na swoich nogach, ewentualnie podpierając się kijem i jedząc kanapki w schronisku, popijając herbatę z termosu). Jednak życie zweryfikowało te plany 😉. Teraz cieszę się niczym szczerbaty na suchary z kolejnej godziny spędzonej w basenie hotelowym i kolejnej awantury w restauracji, kiedy to dzieci nie mogą znaleźć nic satysfakcjonującego w jadłospisie 😉.

Poniżej relacja foto. Enjoy! A my tymczasem będziemy się szykować na kolejny wyjazd!












24 kwietnia 2018

pozycja nabrzuchowa

Ulubiona.


dzieciństwo w cuglach

Temat już był, powraca i nie da się przed nim uchronić.
Fajnie, że Dziewczyny konie kochają, gdyż dzięki temu spędzają trochę czasu na świeżym powietrzu, uczą się dbać o inne stworzenia, relaksują się. My możemy Im potowarzyszyć i spędzić razem nieco czasu. A w słoneczne ciepłe dni to już w ogóle sama przyjemność. Schodki pewnie zaczną się jak zażyczą sobie swojego konia 😉.





9 kwietnia 2018

hamakuśtawka

Sezon hamakowy uznajemy za rozpoczęty. Doskonale się śpi w takim kokonie.


sis & bro

Tak siostra karmi brata. Siostra zachwycona, że karmi brata, brat wniebowzięty, że karmi siostra.