16 września 2009

super dziecko

W kategorii najlepsze dziecko w czasie choroby Matki wygrywa bezkonkurencyjnie.
I nie. Nie przespała całego dnia. W sumie nie spała wcale.
Ale to nie przeszkadza jej w zebraniu laurów !!

Na świeżym powietrzu byłyśmy 20 min zaliczając sklep i spacer w jednym. Na więcej nie miałam siły. A słońce mnie razi i męczy ;)

Od śniadania nie była na zewnątrz. I nie dlatego, że jej nie pozwoliłam. Nie ma ochoty. Drzwi otwarte, droga wolna. Kilkukrotnie ją namawiałam. Nawet sąsiad był i namawiał. Nie chciała.

Bawi się. Sama. I bawi. Powyciągała wszystkie zabawki. A ja leżę. Przekładam się z sofy na kanapę i odwrotnie, z pokoju do pokoju podążając za zabawą ale ciągle utrzymuję głównie pozycję horyzontalną. A Ona wymyśla coraz to nowe zabawy. I tak już od rana. A jest prawie 15. I wcale nie wygląda na znudzoną. I wcale nie nabałaganiła bardzo. Więcej bałaganu zrobiły koty w kuchni. Tato wróci to posprząta.

To się nazywa chorować z dzieckiem ;)

14 września 2009

co to ma być.... koniec?


napomknę, że to już ostatnie podrygi drzemek. i to nie tylko u nas, na pocieszenie wyczytałam w blogowym świecie ;)
weekend nie spała w dzień wcale. nie miała czasu. ani ochoty.
dzisiaj zmusiłam. pobujałam. poprzytulałam. pośpiewałam. na rączkach. ha. zapewne złamałam jakiś milion drzemkowych przykazów ale jest. śpi. i tylko efekt teraz się liczy. jeszcze przez jakiś czas. proszę.

być jak... kudeł.


Kurde. Nawiązując do TzG to bliżej jej do Wodeckiego niż Tyszkiewicz ;)
Z tygodnia na tydzień włosy ma coraz dłuższe. Już i tak karkołomnie zapuszczamy Hance grzywkę. Już zaczęła się kręcić ;) związać nie da, umyć krzyczy i nie raz zaplatało się tam to i tamto. Obciąć szkoda. Chociaż mi się to marzy. Cóż. Trzeba z tym żyć ;)

misia

Misia wyglądała tak....


Wyglądała bo już nie wygląda. Wraz z Misią Hania dostała lusterko. I skojarzenie wieczorne było szybkie. Trzeba Misię umalować.

być jak Mama ;)








Ale jedno trzeba jej przyznać. Perfekcyjna robota. Umalowała oczy na żółto. Policzki. Usta. Na czerwono. I nawet włosy. Piękna Misia ;)

i love oś ;)

Dziadek wrócił.
Już przestał latać tymi samolotami w tą i z powrotem.
Orzeł wylądował.
I przywiózł Hance gadżetów.
I the best najlepszy z najlepszych okazał się łoś.


Początkowo Hanka twierdziła, że to kowa. Krowa.
Teraz jest oś. Łoś. Słyszymy ciągle. Cześoś. Cześć łoś. I łoś na fali jest.
Jeździ. Skacze. Został milion razy obcałowany. I tysiące przytulony. Zapoznał wszystkie Hankowe zabawki. Wszystko oczywiście w stylu cześoś cześala cześpapa cześafa cześmiś dwa (w kolejności łoś wita się z lalą, MakaPaką, żyrafą i misiem - dwoma).

A Matka popełni zbrodnię w ilości zdjęć. Ale nie mogę :)










sikaczu regres

no dobra. macie więcej wiary w Hankę niż ona sama. niż Tato na pewno. niż Mama nawet. bowiem u nas ostatnimi czasy same wpadki. i to takie spektakularne. jak sikać to na całego. i inne. nie powie, jakby nie chciała sobie psuć zabawy. nie powie, bo myśli, że jeszcze wytrzyma. nie powie, a jak powie - to za późno i sama siebie karci swoim melodyjnie krytycznym "Nianiu, Nianiu, Nianiu".
także po wsi i okolicy pielucha nie. torba z ubraniami tak. ale wyjazd na miasto to niewyjęta godzina stania w korkach czasami zanim osiągnę cel. usprawiedliwiam się - tak. pielucha była i się przydała. a ja muszę pamiętać o tym cholernym składanym nocniku (ukłony w stronę Magdy Toli ;) że mam i że używać trzeba a nie dziecko i siebie stresować i mieć nadzieję, że się uda.
ale ale... spoko. kryzysy się zdarzają nawet najlepszym. wiem, że tak bywa. byli tacy najnajlepsi w sikaniu przedeHanką co tez kryzysy przeżywali. i co z nich wychodzili. i z dnia na dzień lepiej.

11 września 2009

pontypinom już dziękujemy...

Nie ma sensu oglądać bajki do końca. Bo jak mi Dziecko wytłumaczyło, wszyscy idą psiać.
No to dobranoc, Dobranocny Ogrodzie.

U nas nowy dzień.
Matka zabiera dziecko autem w miasto i się waha założyć pieluchę/nie zakładać pieluchy.
Ech.

9 września 2009

gadu gadu

"Asia, Asia choć Niani. Tutaj. Asiu..."
za chwilę...
"Mamo, Mamo choć tu"
hmmm...
jedno jest pewne...
nie ma szans żeby to zignorować....
i już zdecydowanie nie ma szans udawać, że się nie rozumie...
ciężkie czasy nastały ;)

a dzisiaj ktoś usnął w moim łóżeczku... moim ;)
i bardzo się wyspał i zadowolony wstał.

tylko jedna migawka bo strach mnie obleciał, że się ktoś obudzi ;)

tak to jest...

... jak Matka aparat ze sobą zabierze.

Smacznego ;)

dwa trzy dwa...

czyli raz dwa trzy...
idziemy...

a to wszystko dla jednej gruszki ;)
serce Matki rade ;)