
Miałam wrzucić zdjęcia. Hanka w tym czasie bawi się lego od czasu do czasu pokasłując. Tak. Gorączka minęła. Dzisiaj kaszel. Jutro nowy dzień.
Ale to już czas przeszły. Hania się bawiła.
Teraz stoi obok i nerwowo podskakując zapytuje
Cio tam Mamo napisałaś? Duźimi literami czy małymi. Wielkimi jeżeli już.
Widzi zdjęcia z majówki.
Ooooooo.... napiś Mamo, że widziałyśmy tonici. Tata też widział. Hania zauwaźiła.Coś jeszcze mam napisać.
Nie. Nie ważnego.I poszła.
Ale nie na długo. Więc były koniki - przez szybę samochodu i to raczej Tata zauważył a Hania widziała - może.
Było dużo spacerowania. Dużo.
A teraz mam krzyk i płacz... więcej później.

Zdjęcia zdecydowanie jednodniowe. Później straciłam ochotę wskutek kataru i kaszlu a zastępców nie widać.
Dopiero rosną. Mam nadzieję.
:)


Hit spaceru. Znalezione szyszki. A dużo ich było.



I wracamy...

A na koniec Matka uległa chwili i zrobiła Hani wianek.
Ale zachwytu nie było.
Nie byłoby też zdjęć gdyby nie super szybka migawka ;)
A ja się dziwię, że kapelusika też nie chce nosić. Tylko czapkę.

W sumie z Hanka wypady zawsze udane. Mieliśmy wracać w niedzielę i mimo przeziębienia Matki zostaliśmy jeszcze dzień dłużej. Bo fajnie było. I nam I Hance. I gospodarzom chyba też. Pozdrawiamy !
;)