12 maja 2010

Bo Matka drażliwa dzisiaj.



I nożyczki pod ręką były.
I naprawdę miałam dosyć awantur o włosy w oczach, spinki i związywanie i inne.
Hance nawet się podoba.
Mi wszystko jedno.

:)


Po obcięciu grzywki Hance przez 15 min we wszystkich czynnościach towarzyszyło lusterko. Oczywiście.

Jedną godzinę później, spojrzenie w to samo lusterko. Gładząc się po kudłach. Ooo.... Mamusia ucieła Hani wosi... ale juś ulosły.

Widzicie. Wszystko jedno.

11 maja 2010

Poranek.

Kaszle.
Gorączki brak.
Humor średnio.
Ratujemy się czym możemy ;)

Obrzydliwe potworniaste.


Hanka do stworzeń podchodzi nieśmiało. Im mniejszy tym bardziej.
A podczas wczorajszej burzy ślimaki pojawiły się na szybie. Okropieństwo.
:)

10 maja 2010

dmuchawce, Mamo, dmuchawce

Przed chwilą dowiedziałam się, że o dmuchawcach to Hania wczoraj z Tata miała temat.
Ha. A ja dzisiaj zachodziłam w głowę czy Ona te dmuchawce to z zeszłego roku tak pamięta.
Ubawiła mnie.





dmuchawce wersja video

majówka



Miałam wrzucić zdjęcia. Hanka w tym czasie bawi się lego od czasu do czasu pokasłując. Tak. Gorączka minęła. Dzisiaj kaszel. Jutro nowy dzień.
Ale to już czas przeszły. Hania się bawiła.
Teraz stoi obok i nerwowo podskakując zapytuje Cio tam Mamo napisałaś? Duźimi literami czy małymi. Wielkimi jeżeli już.

Widzi zdjęcia z majówki.
Ooooooo.... napiś Mamo, że widziałyśmy tonici. Tata też widział. Hania zauwaźiła.
Coś jeszcze mam napisać.
Nie. Nie ważnego.

I poszła.

Ale nie na długo. Więc były koniki - przez szybę samochodu i to raczej Tata zauważył a Hania widziała - może.
Było dużo spacerowania. Dużo.

A teraz mam krzyk i płacz... więcej później.


Zdjęcia zdecydowanie jednodniowe. Później straciłam ochotę wskutek kataru i kaszlu a zastępców nie widać.
Dopiero rosną. Mam nadzieję.
:)




Hit spaceru. Znalezione szyszki. A dużo ich było.




I wracamy...



A na koniec Matka uległa chwili i zrobiła Hani wianek.
Ale zachwytu nie było.
Nie byłoby też zdjęć gdyby nie super szybka migawka ;)
A ja się dziwię, że kapelusika też nie chce nosić. Tylko czapkę.


W sumie z Hanka wypady zawsze udane. Mieliśmy wracać w niedzielę i mimo przeziębienia Matki zostaliśmy jeszcze dzień dłużej. Bo fajnie było. I nam I Hance. I gospodarzom chyba też. Pozdrawiamy !

;)

7 maja 2010

Lizak.

Od Pana Doktora.
W pełni się należał.
Hanka dała się zbadać - osłuchać, pokazała gardło i język a nawet uszy. Po ostatnich ceregielach dzisiaj lekarsko było bosko.
A po wszystkim spytała dopominając się - A nadloda?
No jest. Lizak.
Po czym zapytała.

Mamusiu, a co się z tym lobi?

Pierwszy dziecka lizak.
Trofeum ;)

6 maja 2010

Koniec awantur???

Awantur o ubieranie.
Koniec biegania nago i radosnego podskakiwania ?
Zapewne znajdzie jakiś druzgoczący Rodziców zamiennik.
Chwilowo upajam się. Zostawiam ubranie a Hanka ubiera się sama. Czasami poprosi o pomoc.
Fajnie mam.
Lepsze to niż awantury. To pewne. Jak to, że może do nich jeszcze zatęsknię.
;)

5 maja 2010

Przerwa.

Gorączkujemy.
Hanka i ja.
Hanka lepiej. Mi gorzej.
Bedzie lepiej ;)

3 maja 2010

szczotkowanie włosów to podstawa.



Z tekstem.*

* Hania się już uczesała.

Czy coś takiego.
;D