
Hania potrafi być niegrzeczna.
Stwierdziła dzisiaj Babcia Aga. Potrafi potrafi. Hania mówi, że grzeczna jest.
I tupać nogami umie. I rzucać się na kolana. Chociaż z tym rzucaniem się na kolana to coraz mniej bo wie, że mnie to irytuje baaardzo a Matka zirytowana to nie popuści. A jak nie popuści to nie będzie kompromisu. Matka wygra a dziecko przegra. A tego Matka też nie lubi... wychodząc od rzucania się na kolana to Dziecko drogą dedukcji stara się unikać tego typu rzutu.
Za to tupanie nogami... przebieranie w tupocie... tupot w podskakiwaniu. Opanowany. I stosowany w chwilach nerwowego uniesienia. Do tego płacz. Krzyk - chociaż też rzadko.
Dzisiaj po 13 było różnie. Tak różnie co 13 do 15 minut. Bo mniej więcej w takich odstępach zdarzały się ataki. Nawet przy jedzeniu nie popuściła. Cudem udało się przebrnąć przez obiad i podwieczorek.
Celowała głównie w czekoladę. Ha ha.
Na drugim w samodzielność. Proszę bardzo.
Trzecie, że nie umiem i chcę pomocy teraz. Nie za chwilę.
Czwarte -
psitulić się chcę. Ciągle. I na rączki - ha ha jeszcze raz !
Po piąte - Mama nie rób niczego !
Po najważniejsze -
Hania Mała Dzidzia jest !!! No przecie. Bo wczorajszym dniu nie spodziewałam się dzisiaj innego zachowania.
I jeszcze kilkanaście których przestałam rejestrować w międzyczasie bo spałam na stojąco.
Bo lala nie daje się ubrać. Bo kocyk krzywo leży. I nie na tej stronie. I chciałaby coś innego.
Skończyło się krzykiem przedkąpielowym, który ustał i jakoś na tym przeszliśmy do spania.
Koniec dnia.
Jutro zobaczymy co będzie.
Moje spostrzeżenia są...
Jak jesteśmy całą rodziną to Hanka awanturuje się mniej - albo odnoszę tak mylnie wrażenie bo awantury rozkładają się także na Tatę. :)
Zdecydowanie mało rzeczy w tym buntowaniu mi przeszkadza. W znaczeniu - nie złości. Rzucania się na kolana - to jedne i krzyki jako drugie ale mniej. Poza tym mam dosyć wysoki próg akceptacji jej zachowań. O ile nie znoszę bałaganu - i staram się pilnować jej w czasie zabawy, żeby nie wyciagała miliona rzeczy na raz tylko sprzątała te, którymi się nie bawi zanim sięgnie po inne - to fochy przy jedzeniu, niejedzenie widelcem tylko ręką, picie wszystkiego przez słomkę i wcale mnie nie rusza. Nawet ten jej histeryczny udawany płacz. Skowyt wręcz. Zresztą wiem, że mogłoby być znacznie gorzej ! Znacznie !
I tak trzymać - bo wszystko może ulec zmianie ;)
dlatego obie studiujemy
wychowanie bez porażek ;)