9 września 2009

dwa trzy dwa...

czyli raz dwa trzy...
idziemy...

a to wszystko dla jednej gruszki ;)
serce Matki rade ;)

gdyby Hanka miała wąsy ;)

próbuje próbuje lecz mimo jej fantastycznej mimiki twarzy załapać nie może...

uwielbienie dla kredy

u nas musi być koniecznie namalowane plepdą (kredą - r całkowicie komplikuje jej wymowę - po Mamusi ;)
misio dwa
plaptlol (traktor a najlepiej jak sąsiad namaluje)
baba najleapiej w podobieństwie Babci
a reszta to twórczość poboczna powstała w wyniku kolorowania powyższych.
dzisiaj Hanka dodatkowo kolorowała kaloszki.
z radością i zacięciem godnym pochwały ;)


dziadek poleciał...


... to teraz siedzi w każdym przelatującym samolocie. Wg Hanki oczywiście ;)

na podglądanie budowy to chyba karnet wykupić musimy ;)

8 września 2009

heloł

jakby nas nie było to szukać nas na budowie ;)
u sąsiada... ganek nowy budują. Hanka chodzi i mówi, że tam popią dół. kopią, kopią zgadza się. i Pan chodz z niemym i. nawet trzech.
a dzisiaj to przyjechał ciężki sprzęt z materiałami i rozładowywał dźwigiem. łoł. długo trwało. krzesełko trzeba było sobie dostawić.

aż się kaczki spod płotu przestraszyły i Hanka dobroczyńca kładła je spać troszkę dalej pod swoim kapeluszem.



i to był sukces, że Hanka od sąsiedzkiego płotu w ogóle odeszła. bo zasadniczo to tam koczuje non stop. robota. nie dziwi nic. Matka siedzi obok na krzesełku i popija sobie herbaty i kawy i gra na telefonie. stąd takie marne foty z i'phona ;)

a i Matkę zadziwia, że owoce nawet do pestek dojada.


jak skończą u sąsiada to ja nie wiem co z nią będę robić ;)
na budowy jeździć ;D

5 września 2009

samouwielbienie miniaste










w kieszeni...

Trenujemy chodzenie za rączke ;) a Hanka trenuje chodzenie z rękoma w kieszeni. Jak Tata ;)








3 września 2009

titik, patit i muu

Ha.
Kto zgadnie?
Co to za trzy najświętsze rzeczy w domu w porze spania ;)
kocyk, prosiaczek i krówka
titik, patit i muu
;)
titik urodzeniowy, patita dostała od Martynki i Michasia a potem dokupiliśmy dublera (przydaje się a czasami jest zszokowane wielkie szczęście jak się dwa na raz w jednym miejscu i czasoprzestrzeni znajdą ;) a krówka to przypadkiem wpadła do łóżeczka i już tam została. Jedni maja pieluszkę. Inni kocyki. Hanka ma zestaw ;)
Insygnia śpiocha. Bez tego ani rusz. Jak zabraknie któregoś w łóżeczku to nie pozostaje to niezauważone. O nie. Komplet to komplet i musi być kompletny.
To po Mamusi która nienawidzi jak nie ma czegoś od kompletu. Leczę się z tego ale czasami to mnie aż...

Foty z zestawem "spaniowym" i Matką i Dzieckiem zrobione po drzemce. Są jeszcze, cieszą mnie niezmiernie i oby trwały jak najdłużej ;)



2 września 2009

mamo, dzidzia...

Jak słyszę hasło klucz Mamo, Dzidzia to mnie ... rozszyfrowując to Hanka ma na myśli wielkie matczyne przytulanie, wygłupianie, czytanie, włażenie mi na kolana... sielanka. I uwielbiam to ale gdy się ma jakiegoś podstępnego letniego wirusa i targa wnętrznościami mimo 1600 mg nurofenu na dobę, łamie w kościach i telepie na słońcu to sorry. Nie narzekam. Ostatnio zaskakuje mnie samodzielną zabawą. Puszczam ją samopas i udaje, że mnie nie ma. Snuje się i smęci ale w końcu coś do zabawy sobie znajduje. A przecież wybór ma ogromny. Ale ja byłam dzieckiem z tych nudzących się i tych co trzeba zabawy wymyślać. Jak na razie Hanka rokuje nadzieje ;)

I wrzesień. Przybytki oświaty. Jeszcze nie dla Hanki ale za rok. Jak do lokalnego nas nie wezmą to trzeba będzie w pobliżu poszukać... i chyba już czas zacząć ;) Bo jak słysze o kolejkach i zapisach i rekrutacji to dziwnie mi....

Na tapecie mówionej popularne stało się słówko popatrz dokładnie w takim polskim brzmieniu. Tatuś popatrz, Mamo popatrz, Papa popatrz baja... i bloblanoc / dobranoc. Bloblanoc wszystkim dookoła.... czasami takie perełki jej się wymskną, że zanim się zorientujemy to zapomnimy ;) bo cześć już nawet nam spowszedniało i w mowie i w użyciu.

A dzisiaj na śniadaniu zajadała się kiełkami rzodkiewki i samą rzodkiewką. Jak nic dzien sponsorowany przez warzywa.

Sąsiad dał pysznej zupki jarzynowej na spróbowanie. Jak Ona nie będzie chciała sama chętnie zjem. Na chorobę. A potem idziemy do Cioci Asi na obiad. Dzień Chorej Matki normalnie ;)