Hanka dziś to anioł. Wzór Dziecka. Tak od 10. Ranek pomijam milczeniem !
Ale to co zobiła z domem ? Piekło. Bałagan to za mało ;)
No cóż.
Posprzątamy. Skończymy tym dobrą passę ;)
11 marca 2010
10 marca 2010
9 marca 2010
wiązac co z czym
Nie wiążę.
Nie wiążę z Hanką żadnych nadziei. Chorych ambicji. Nie marzę, że kiedyś będzie o zgrozo! lekarzem. Adwokatem. Konduktorem. Pilotem. Kimkolwiek.
Nie mam wobec niej żadnych oczekiwań.
Nie sądzę, że po rodzicach mogła by odziedziczyć jakiś 'dar'. Chociaż słyszę tu i ówdzie, że czyta książki - po Tacie to ma. Że staje na głowie - po Mamusi. Że ładnie się sama bawi - nowa mieszanka genetyczna, zdecydowanie nie po obojgu rodzicach ;)
Nie jesteśmy ani muzykalni. Ani teatralni. Nie super zdolni. I nie mam zielonego pojęcia co z niej wyrośnie. Hanka. To pewne.
Dlatego też nie raz i nie dwa mnie zaskakuje. Tym, że śpiewa. Tym, że super skacze. Tym, że gra na cymbałkach, które kilka miesięcy leżały w pudełku. Jak lepi z ciastoliny. I wiele innych. A ostatnio to najbardziej zaskakuje plastycznie.
Nie malowała jakiś czas. Jakiś czas znowu maluje. I rzadko temu się przyglądałam. Ale coraz częściej przyglądam i pochylam z aparatem. Nie mam siły zbierać makulatury to chociaż na zdjęciach uwiecznię. Kredki. Flamastry. I ostatnio ukochane farby.
Wspólne malowanie z Panem Waldkiem sąsiadem. Hanka zieloną kredką jakby co ;)

Ludzik. He.

I ostatnio moje ulubione.

No nie żebym myślała, że zostanie malarką ;D
Nie wiążę z Hanką żadnych nadziei. Chorych ambicji. Nie marzę, że kiedyś będzie o zgrozo! lekarzem. Adwokatem. Konduktorem. Pilotem. Kimkolwiek.
Nie mam wobec niej żadnych oczekiwań.
Nie sądzę, że po rodzicach mogła by odziedziczyć jakiś 'dar'. Chociaż słyszę tu i ówdzie, że czyta książki - po Tacie to ma. Że staje na głowie - po Mamusi. Że ładnie się sama bawi - nowa mieszanka genetyczna, zdecydowanie nie po obojgu rodzicach ;)
Nie jesteśmy ani muzykalni. Ani teatralni. Nie super zdolni. I nie mam zielonego pojęcia co z niej wyrośnie. Hanka. To pewne.
Dlatego też nie raz i nie dwa mnie zaskakuje. Tym, że śpiewa. Tym, że super skacze. Tym, że gra na cymbałkach, które kilka miesięcy leżały w pudełku. Jak lepi z ciastoliny. I wiele innych. A ostatnio to najbardziej zaskakuje plastycznie.
Nie malowała jakiś czas. Jakiś czas znowu maluje. I rzadko temu się przyglądałam. Ale coraz częściej przyglądam i pochylam z aparatem. Nie mam siły zbierać makulatury to chociaż na zdjęciach uwiecznię. Kredki. Flamastry. I ostatnio ukochane farby.
Wspólne malowanie z Panem Waldkiem sąsiadem. Hanka zieloną kredką jakby co ;)

Ludzik. He.

I ostatnio moje ulubione.

No nie żebym myślała, że zostanie malarką ;D
to coś z mózgiem
Zdecydowanie to coś z mózgiem. W mózgu. Nie tyle klepki co smarowanie między neuronami nie takie. A śnieg to słowo klucz. Tylko zamek się zacina...
Haniu powiedz 'śledź' - śleć
a 'siedź' - sieć
a 'śnieg' - hadź
a 'śnieżynka' - hadzinka !
leżę !
ale nie martwię się, były już takie przypadki w rodzinie i dzieci z tego wyrastały.
załapie. zaskoczy. zatrybi.
kiedyś ;)
Haniu powiedz 'śledź' - śleć
a 'siedź' - sieć
a 'śnieg' - hadź
a 'śnieżynka' - hadzinka !
leżę !
ale nie martwię się, były już takie przypadki w rodzinie i dzieci z tego wyrastały.
załapie. zaskoczy. zatrybi.
kiedyś ;)
pisać pisać pisać
Siedzę i myślę. Nie, żeby tam wielkie halo...
Hanka rozpracowuje kolejne pudełko z ciastoliną. Ciastolina wróciła do łask. Wróciła z hukiem - tym co trzeba postukać pudełkiem o stoliczek żeby z pudełka wyszła, pohukać chyba. Mistrzem ciastoliny bezapelacyjnie jest Dziadek Andrzej ! Jupi. Zapraszam na khehełko do ciastoliny ! nieeeee to reakcja większości. Dobrze, że dziadek jest.

Matka ostatnio z dzieckiem się nie bawi bo to się źle kończy. Kłótnią niejako. A nie lubię. To się nie bawię. A dziecko nie prosi. Widocznie też nie lubi. Ale obarcza Matke innymi problemami. Natury egzystencjonalnej zasadniczo. Mama situuu... bo sikanie parami to hit a na dodatem Matka zawsze musi wiedzieć gdzie są moje mahtothi? jedna z maskotem tez musi uczestniczyć w oblężeniu nocnika. Żeby Matce było lżej.
A co poza tym.
Matka czeka na wiosnę - jak wszyscy chyba - i niby te słoneczko to fajna sprawa ale to jeszcze nie to. Jeszcze trzeba z dzieckiem dyskutować na temat potrzeby ubierania się w zimę. Już tyle czasu mamy zimę i tyle czasu się ubieramy przed wyjściem na dwór a Ona jeszcze tego nie wzięła za pewnik. Jak weźmie i przyjmie to będzie wiosna i pal sześć !
Matka chyba opuściła się również wychowawczo bowiem pozwoliła się wczoraj Hance nie kąpać ! O zgrozo, doszłyśmy do porozumienia i Hanka wzięła prysznic. Tato to odczuł dosyć boleśnie, że niby poległam ja i to żaden kompromis był bo tak czy tak gdzieś w międzyczasie Hanka krzyczała i, że niby powinnam była jej kazać się wykąpać a nie pozwalać na fanaberie. A gdzieś... to nic osobistego oczywiście. A buntowanie jest na topie. Chociaż i tak uważam, że Hanka to takie lekkie to buntowanie ma. Oczywiście w strategicznych momentach naszego życia kiedy się pojawią doprowadzają do szału. Ale na co dzień mało co mi przeszkadza.
Jak się ogarnę to pójdę dalej innym tokiem myślenia.
Liniowość mi nie służy ;)
Hanka rozpracowuje kolejne pudełko z ciastoliną. Ciastolina wróciła do łask. Wróciła z hukiem - tym co trzeba postukać pudełkiem o stoliczek żeby z pudełka wyszła, pohukać chyba. Mistrzem ciastoliny bezapelacyjnie jest Dziadek Andrzej ! Jupi. Zapraszam na khehełko do ciastoliny ! nieeeee to reakcja większości. Dobrze, że dziadek jest.

Matka ostatnio z dzieckiem się nie bawi bo to się źle kończy. Kłótnią niejako. A nie lubię. To się nie bawię. A dziecko nie prosi. Widocznie też nie lubi. Ale obarcza Matke innymi problemami. Natury egzystencjonalnej zasadniczo. Mama situuu... bo sikanie parami to hit a na dodatem Matka zawsze musi wiedzieć gdzie są moje mahtothi? jedna z maskotem tez musi uczestniczyć w oblężeniu nocnika. Żeby Matce było lżej.
A co poza tym.
Matka czeka na wiosnę - jak wszyscy chyba - i niby te słoneczko to fajna sprawa ale to jeszcze nie to. Jeszcze trzeba z dzieckiem dyskutować na temat potrzeby ubierania się w zimę. Już tyle czasu mamy zimę i tyle czasu się ubieramy przed wyjściem na dwór a Ona jeszcze tego nie wzięła za pewnik. Jak weźmie i przyjmie to będzie wiosna i pal sześć !
Matka chyba opuściła się również wychowawczo bowiem pozwoliła się wczoraj Hance nie kąpać ! O zgrozo, doszłyśmy do porozumienia i Hanka wzięła prysznic. Tato to odczuł dosyć boleśnie, że niby poległam ja i to żaden kompromis był bo tak czy tak gdzieś w międzyczasie Hanka krzyczała i, że niby powinnam była jej kazać się wykąpać a nie pozwalać na fanaberie. A gdzieś... to nic osobistego oczywiście. A buntowanie jest na topie. Chociaż i tak uważam, że Hanka to takie lekkie to buntowanie ma. Oczywiście w strategicznych momentach naszego życia kiedy się pojawią doprowadzają do szału. Ale na co dzień mało co mi przeszkadza.
Jak się ogarnę to pójdę dalej innym tokiem myślenia.
Liniowość mi nie służy ;)
3 marca 2010
do przewidzenia
jak się wstaje przed 6.
jak się kłóci i krzyczy ot tak.
i jak się na spacerze nie chce siedzieć w wózku tylko biegać biegać biegać.
to takie efekty.
zmęczony człowiek. rozumiem. nawet popieram.
ale nie po 16.30 !!
;)

i kto tu komu ma coś do udowodnienia ;)
pójdzie do łóżka po 20 i będzie się tam przewracać ze swoimi maskotkami do co najmniej 21
a ja będę czekać aż ona uśnie po czym zapewne usnę sama
a co na to Tata ?
idę ją obudzić !
;)
jak się kłóci i krzyczy ot tak.
i jak się na spacerze nie chce siedzieć w wózku tylko biegać biegać biegać.
to takie efekty.
zmęczony człowiek. rozumiem. nawet popieram.
ale nie po 16.30 !!
;)

i kto tu komu ma coś do udowodnienia ;)pójdzie do łóżka po 20 i będzie się tam przewracać ze swoimi maskotkami do co najmniej 21
a ja będę czekać aż ona uśnie po czym zapewne usnę sama
a co na to Tata ?
idę ją obudzić !
;)
2 marca 2010
kółko filmowe

Ekipa zebrana. Matka od rana słyszy Hania chce baję, poplosię Mamo baję. bo Tata powiedział, że bajka będzie jak Tata pojedzie do pracy. Tato posiedł pacy - MAMO !!! Ubielamy ublanto, jemy hadanie i baja baja baja... melodyjnie zagaja znając Matczyne kruczki- ubieranie, śniadanie dla przykładu.
Taaa.... i sama do siebie Hania odląda Igipigiel Bludaseć - znofuuu - oczywiście. Te 'znowu' to nasz tekst, 'oczywiście' również. Papuga zawsze druga ;)
Żeby nie było to bajka ją cieszy. Bardzo.
;)

I czasami to taka Dzidzia z niej wyłazi ;)

jak bawią się dwulatki.

Plastyka i zetpety ;)
W ruch poszły kredki, farby potem ciastolina w międzyczasie znowu kredki i tak bardzo plastycznie wzięły się Dzieci do zabawy.
Hanka do Janka przy tablicy.
Ja namaluję orzeła a Ty domeć.

Włosy. 30 cm skrętku Hanki kontra 6 mm Janka wywołane do tablicy ;)

Żadnych szkód w ludziach i sprzętach nie odnotowano. Raz tylko słyszano.
A i tak najwięcej Hanka wspominała o Marysi. A ta to potrafi wywalczyć o swoją chwilę uwagi :)

Jemy razem.
Z jednej miski/talerza. Dwiema łyżkami. Wczoraj zupa dzisiaj też zupa i to jeszcze Matki owsianka na mleku uht :)


Dzieci dwulatki to chyba piją uht ? ;) tak zakorzeniło się we mnie to jej mleko modyfikowane codzienne dwa razy, że ta posmakowana owsianka przez chwilę miałam odruch, że NIE to mleko ;)
Nie ma to jak 'hadanie' z córką.



Dzieci dwulatki to chyba piją uht ? ;) tak zakorzeniło się we mnie to jej mleko modyfikowane codzienne dwa razy, że ta posmakowana owsianka przez chwilę miałam odruch, że NIE to mleko ;)
Nie ma to jak 'hadanie' z córką.

1 marca 2010
Twardziel piątkowym popołudniem.
Godzina około 16. Twardziel wyglądał tak.

Padła w trakcie przytulania. To ja rozumiem. Serial nadrobiłam. 2 odcinki ! Do dzisiaj wspominam ;)
Bowiem dziś nie jest piątek. A nawet nie sobota czy niedziela. Dziś poniedziałek i o dziś nie chce mówić - chyba ;)
Dziś Hanka odrabia na mnie cały weekend, kiedy to Tato był bóstwem pożądanym w każdej chwili. Matka była mile zbędna i ignorowana. Cały tydzień będę to odczuwać ;) krzykliwie i gniewnie.
Miło. Było.

Padła w trakcie przytulania. To ja rozumiem. Serial nadrobiłam. 2 odcinki ! Do dzisiaj wspominam ;)
Bowiem dziś nie jest piątek. A nawet nie sobota czy niedziela. Dziś poniedziałek i o dziś nie chce mówić - chyba ;)
Dziś Hanka odrabia na mnie cały weekend, kiedy to Tato był bóstwem pożądanym w każdej chwili. Matka była mile zbędna i ignorowana. Cały tydzień będę to odczuwać ;) krzykliwie i gniewnie.
Miło. Było.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
