A tymczasem w nasze progi zawitała codzienność. Już praktycznie zdrowa, ale na wszelki wypadek do końca tygodnia dzieci jeszcze trzymamy w domu. Przynajmniej już bez leków i nocnych kontroli temperatury.
Adamowi w końcu wyszła górna jedynka. Ty samym są już 4 zęby. Ząbkowanie i choroba to jednak masakra piłą mechaniczną. Raczkuje w tempie zawrotnym, podejmuje próby stawania, z raczkowania przechodzi w klęk i tak siedzi na kolanach przed zabawką i się bawi. Naprawdę musimy już mieć oczy dookoła głowy. Oczywiście najfajniejszym obiektem zainteresowań jest miska z kocim jedzeniem i miska z kocią wodą. I kable. I przedłużacze. I niebieskie światełko on-off na komputerze. Niestety nie za bardzo chce przyswajać zasady BHP i mimo permanentnego odciągania go od wyżej wymienionych przedmiotów, ten i tak zasuwa w ich kierunku.
Hankę gonimy do lekcji, bo do nadrobienia ma ponad 2 tygodnie nieobecności w szkole. Kilka klasówek za pasem, nowe tematy na matematyce itp. - nie będzie łatwo. Pomimo naszego namawiania do "ściągania" na bieżąco lekcji od koleżanek, Hanka robi swoje. Twierdzi, że ona wie lepiej, a my mamy się nie wtrącać w jej lekcje, bo ona jest dorosła i sama się tym zajmie. Po kilku dniach naciskania, które z reguły kończyły się miniawanturką stwierdziliśmy, że katastrofy nie będzie jak odpuścimy, a ona sama niech przekona się na własnej skórze czy zrobiła dobrze czy źle. Może pozytywnie nas zaskoczy i wszystko ogarnie w try miga. Zaufamy jej, a co! 😉
Celina tak się nudzi, że wymyśla milion aktywności na minutę. Będzie robić zadania, kolorowanki, rysować szlaczki. Jednak nie. Będzie gotować w kuchni zupki w swoich mini garnuszkach używając surowego ryżu. Jednak nie. Obejrzy dwudziesty raz w ciągu ostatniego tygodnia Frozen. Kiedy tłumaczę jej, że głowa mi pęknie od kolejnego seansu Frozen, stwierdza, że obejrzy osiemnasty raz w tym tygodniu Vaianę. OK. W połowie stwierdza, że jednak pobawi się w przebieranki w stroje księżniczek. W związku z tym dom jest podzielony na sekcje zabaw Celiny. W pokoju rozłożone ze dwie zabawy, w przedpokoju kolejna, w kuchni kolejna plus rozwalone kocyki i poduszeczki na kanapie w dużym pokoju, jako zestaw startowy do oglądania bajek. Jednym słowem jest wesoło, a cisza zapada jedynie wtedy, kiedy rzucam hasło: "Adam śpi" 😉.
I tak mijają dni, a towarzystwo tylko czeka w oknie kuchennym, aż Tata wróci.
A jak Tata wróci, to wszyscy się bawią Tatą 😉.
2 marca 2018
25 lutego 2018
kiedy nic już nie pomaga
Zapewne większość z Was spotkała się z sytuacją, kiedy na zmęczone i płaczące dziecko nie działa zupełnie nic. Ani tulenie, ani noszenie, ani cycek, ani nic innego. W naszym przypadku (tzn. Adama przypadku) zawsze na poprawę humoru działa kąpiel, lecz tego dnia ze względu na to, jak upłynął starałam się odsunąć tę czynność w czasie.
No więc co pomaga? Tu Ameryki chyba nie odkryję, ale bez względu na wiek, w przypadku całej naszej trójki (choć powody do płaczu oczywiście każde dziecko ma zupełnie inne) działa nowa zabawka.
Z Celiną i Hanką bywa trudniej, bo i wymagania naturalnie są większe, ale Adam nie jest jeszcze na szczęście tak bardzo zepsuty.
I nie myślcie Drogie Matki i nie tylko Matki, że inwestujemy w jakieś fiszerprajsy, skiphopy czy lamazy. Co to to nie! Szczególnie w sobotę wieczorem.
There you go!
22 lutego 2018
21 lutego 2018
uzębienie
Żeby było weselej na czas choroby przypadło nam ząbkowanie Adama.
Ząbkowanie "górne". No i dzisiaj mamy kolejną perełkę, o dziwo nie tam żadna jedynka, a prawa górna dwójka. O!
Taki ewenement.
Ząbkowanie "górne". No i dzisiaj mamy kolejną perełkę, o dziwo nie tam żadna jedynka, a prawa górna dwójka. O!
Taki ewenement.
uziemienie
Cała trójka w domu. Co najmniej do piątku. W piątek kontrola. Takie zalecenie pani doktor.
Są momenty spokoju, są momenty, że odbija do kwadratu.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak doceniam momenty spokoju, takie jak ten 😉
Są momenty spokoju, są momenty, że odbija do kwadratu.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak doceniam momenty spokoju, takie jak ten 😉
19 lutego 2018
survival
Sponsorem ostatnich dni jest gorączka, a patronem medialnym netflix.
Cała trójka minimum 38 z kawałkiem. Rekordzistka 39,2.
Lecimy naprzemiennie ibuprofen z paracetamolem.
Zbijemy a za chwilę powrót. Sinusoida total.
Żeby było weselej numerków do pediatry brak (w sobotę i niedzielę nie pracują przecież), więc wizyta dopiero jutro.
Zakładamy, że to jakaś jedno-, trzydniówka, ale cholera go wie.
Poniżej nasz aktualny zestaw survivalowy. Brakuje tu czopków Adama, gdyż z wiadomych względów leżą przy przewijaku w sypialni.
15 lutego 2018
10 lutego 2018
tablet
Myślałam o czym by tutaj napisać. Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Tablet. To będzie dobry temat dla potomności. Bo albo tabletów już nie będzie i będzie się z czego pośmiać albo będą i będzie można porównać "jak to było kiedyś".
Tablet dla Hanki i Celiny to antidotum na całe zło świata. Czytaj: zły dzień w szkole, kłótnia z przyjaciółkami/koleżankami/kolegami, niemożność zjedzenia dokładki lodów, niemożność zjedzenia kolejnego cukierka, odmowa oglądania telewizji, robienie porządków.
Po pierwsze nie oszukujmy się: żyjemy w takich czasach, że tablet w domu po prostu jest, a Dzieci z niego korzystać chcą. My też korzystamy z telefonów, komputerów, więc i One chcą robić to co my. Oczywiście my, dorośli: ja, Tata Hanki i Babcia Lidka staramy się zachować zdrowy rozsądek użytkowaniu tableta przez Dzieci. Nie więcej niż godzina dziennie, a i tak pilnujemy, żeby korzystać z niego krócej. Nie wiem czy to długo czy krótko, nie radziliśmy się w tej kwestii ekspertów. Zdajemy się na intuicję. Jednak trzymamy się zasady, że nie ma "ekraników" przed snem. Na początku kilka razy pozwoliliśmy na korzystanie z tableta w godzinach wieczornych i szczególnie Celina miała duże problemy z zasypianiem.
Żeby nie było wprowadziliśmy parental advisory - kontrolą zawartości tableta zajmuje się Tata Hanki. Takie spaczenie zawodowe i pasja życiowa (to moja opinia oczywiście 😉). Każda z dziewczyn gra w gry dostosowane treścią i stopniem trudności do wieku.
Celina: robi makijaże i fryzury cyfrowym lalom, leczy chorych cyfrowych pacjentów naklejając im cyfrowe plasterki i zakładając cyfrowe aparaty na zęby, układa cyfrowe puzzle, gra w gry edukacyjne, w których uczy się literek i cyferek oraz biega cyfrowym kotkiem przez cyfrowe przeszkody. Swoją drogą - ja bym nie potrafiła tak sprawnie grać jak Ona.
Tak wyglądam ja według Celi. Twierdzi, że jestem "taka piękna" 😉.
Hanka: gra w jakąś nową wersję naszego starego tetrisa, maluje jakieś obrazki cyfrowymi farbkami i gra w świat króliczków będąc on-line ze swoimi koleżankami (w tym samym czasie dyskutując o tym co właśnie robią przez telefon na głośnomówiącym).
Adam: póki co nie gra, ale do tableta próbuje się dobrać. Fajnie świeci i fajne dźwięki wydaje. (Zdjęcie wykonano jedynie prześmiewczo, gdyż Adam jeszcze nie siedzi (podczas robienia zdjęcia raczej zsuwał się z kanapy niż utrzymywał pozycję pionową) i trzymamy Go generalnie w dużej odległości od elektroniki.)
A jak przychodzi czas, że tablet odłożyć pora, słyszymy tylko krzyk Celiny: "Zaczekaj! Tylko się zabiję!" (czyt. stracę dziesiąte życie kotka, nie się się).
No i mam pomysł na kolejny temat. Gry na konsoli i komputerze, bo są inne niż te na tablecie. Soon!
Miłej soboty!
edit: Hanka po przeczytaniu posta nie mogła się nadziwić jak to mogę nie rozróżniać, że świat bunnies TO NIE JEST świat króliczków! Po krótkim tłumaczeniu, że króliczek po angielsku to bunny stwierdziła, że TO I TAK NIE JEST TO!
Tablet dla Hanki i Celiny to antidotum na całe zło świata. Czytaj: zły dzień w szkole, kłótnia z przyjaciółkami/koleżankami/kolegami, niemożność zjedzenia dokładki lodów, niemożność zjedzenia kolejnego cukierka, odmowa oglądania telewizji, robienie porządków.
Po pierwsze nie oszukujmy się: żyjemy w takich czasach, że tablet w domu po prostu jest, a Dzieci z niego korzystać chcą. My też korzystamy z telefonów, komputerów, więc i One chcą robić to co my. Oczywiście my, dorośli: ja, Tata Hanki i Babcia Lidka staramy się zachować zdrowy rozsądek użytkowaniu tableta przez Dzieci. Nie więcej niż godzina dziennie, a i tak pilnujemy, żeby korzystać z niego krócej. Nie wiem czy to długo czy krótko, nie radziliśmy się w tej kwestii ekspertów. Zdajemy się na intuicję. Jednak trzymamy się zasady, że nie ma "ekraników" przed snem. Na początku kilka razy pozwoliliśmy na korzystanie z tableta w godzinach wieczornych i szczególnie Celina miała duże problemy z zasypianiem.
Żeby nie było wprowadziliśmy parental advisory - kontrolą zawartości tableta zajmuje się Tata Hanki. Takie spaczenie zawodowe i pasja życiowa (to moja opinia oczywiście 😉). Każda z dziewczyn gra w gry dostosowane treścią i stopniem trudności do wieku.
Celina: robi makijaże i fryzury cyfrowym lalom, leczy chorych cyfrowych pacjentów naklejając im cyfrowe plasterki i zakładając cyfrowe aparaty na zęby, układa cyfrowe puzzle, gra w gry edukacyjne, w których uczy się literek i cyferek oraz biega cyfrowym kotkiem przez cyfrowe przeszkody. Swoją drogą - ja bym nie potrafiła tak sprawnie grać jak Ona.
Tak wyglądam ja według Celi. Twierdzi, że jestem "taka piękna" 😉.
Hanka: gra w jakąś nową wersję naszego starego tetrisa, maluje jakieś obrazki cyfrowymi farbkami i gra w świat króliczków będąc on-line ze swoimi koleżankami (w tym samym czasie dyskutując o tym co właśnie robią przez telefon na głośnomówiącym).
Adam: póki co nie gra, ale do tableta próbuje się dobrać. Fajnie świeci i fajne dźwięki wydaje. (Zdjęcie wykonano jedynie prześmiewczo, gdyż Adam jeszcze nie siedzi (podczas robienia zdjęcia raczej zsuwał się z kanapy niż utrzymywał pozycję pionową) i trzymamy Go generalnie w dużej odległości od elektroniki.)
A jak przychodzi czas, że tablet odłożyć pora, słyszymy tylko krzyk Celiny: "Zaczekaj! Tylko się zabiję!" (czyt. stracę dziesiąte życie kotka, nie się się).
No i mam pomysł na kolejny temat. Gry na konsoli i komputerze, bo są inne niż te na tablecie. Soon!
Miłej soboty!
edit: Hanka po przeczytaniu posta nie mogła się nadziwić jak to mogę nie rozróżniać, że świat bunnies TO NIE JEST świat króliczków! Po krótkim tłumaczeniu, że króliczek po angielsku to bunny stwierdziła, że TO I TAK NIE JEST TO!
4 lutego 2018
okrągłe urodziny
Dzisiaj piąte urodziny Celiny, a jutro dziesiąte Hanki.
Nie mogło obyć się bez imprezy. Domowo, co wcale nie oznacza, że mniej hucznie.
Hanka zaprosiła znajomych ze szkoły, Celina - pierwszy raz swojego własnego gościa - przyjaciółkę Zuzię. Oprócz tego dzieciaki znajomych. W sumie osób piętnaście. Szał. W rytmie despacito i el mismo sol. Zamiast tortu obie zamówiły domowe brownie. Podwójną porcję z dodatkową czekoladą. Same udekorowały, co wprawiło je w wyjątkowo dobry humor, gdyż bezkarnie o poranku mogły jeść kolorowe kuleczki do dekoracji ciast. Prezenty - najlepsze. Plejmobil, lego, kapcie w kształcie jednorożca, zestawy do malowania paznokci, figurki koni. Wypas nad wypasami, lepiej być nie mogło!
Jako organizatorzy cieszymy się jednak, że już po :)
A dzieciaki zajęte - składają teraz zestaw po zestawie. Po szalonej sobocie, nastała spokojna niedziela.
Tylko jeszcze cotygodniowe foto musimy sobie strzelić!
Nie mogło obyć się bez imprezy. Domowo, co wcale nie oznacza, że mniej hucznie.
Hanka zaprosiła znajomych ze szkoły, Celina - pierwszy raz swojego własnego gościa - przyjaciółkę Zuzię. Oprócz tego dzieciaki znajomych. W sumie osób piętnaście. Szał. W rytmie despacito i el mismo sol. Zamiast tortu obie zamówiły domowe brownie. Podwójną porcję z dodatkową czekoladą. Same udekorowały, co wprawiło je w wyjątkowo dobry humor, gdyż bezkarnie o poranku mogły jeść kolorowe kuleczki do dekoracji ciast. Prezenty - najlepsze. Plejmobil, lego, kapcie w kształcie jednorożca, zestawy do malowania paznokci, figurki koni. Wypas nad wypasami, lepiej być nie mogło!
Jako organizatorzy cieszymy się jednak, że już po :)
A dzieciaki zajęte - składają teraz zestaw po zestawie. Po szalonej sobocie, nastała spokojna niedziela.
Tylko jeszcze cotygodniowe foto musimy sobie strzelić!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















