15 października 2018

dziewczyna to dziewczyna

Dzisiaj nietypowo, bo w mono. Przy tym zdjęciu tak jest lepiej i myślę, że taka wersja nawet bardziej się Hance spodoba.

Co prawda zdjęcie jak zdjęcie, ale jakoś tak uzmysławia mi jak Hanka rośnie. Albo inaczej - dorasta. Bo ubiera się już zupełnie inaczej niż choćby rok temu. Kombinuje, jak co z czym połączyć, żeby było wyjściowo. Tu padło na stylizację szaro-czarną, stonowaną. I pomimo puszkowych kulek na opasce i puszkowych sznurówek na trampkach, to jest jakoś tak dorośle.

I jeszcze jedno. W końcu ładnie pozuje do zdjęć i patrzy się w obiektyw 😉.



back to school

Hanka dostała nowy plecak. Stary był już podobno nieodpowiedni jak dla piątoklasistki (nie takie kieszenie, nie taki podział plecaka), a poza tym ramiączka się rozregulowywały i generalnie był nie taki jak powinien. 
Ale że w przyrodzie nic się nie marnuje, to i stary plecak znalazł nowego właściciela. Przynajmniej na chwilę. Nowy właściciel zachwycony, a i plecak pewnie szczęśliwy, że nie trafił od razu na śmietnik. 
I nieważne, że trudno się z nim chodzi i że zawadza o nogi. Syn pewnie gdyby mógł, to chętnie poszedłby z tym plecakiem do szkoły razem z Hanką.



pierwsze kalosze

Jesień mamy, to i kalosze muszą być.
Padło na krokodyle.



poszedł

Znowu cofam się w czasie, bo nadrabiam zaległości.

Otóż 17 września Syn wstał i poszedł tak na serio. Nie tam, że zrobił dwa kroki z rozpędu, tylko tak na 100%, sam z siebie na dużą (jak dla Niego oczywiście) odległość. Tak bardzo zajarał się faktem nabycia nowej umiejętności, że cały wieczór ganiał po korytarzu w jedną i drugą stronę nie dając się nawet dotknąć 😂. Teraz, po miesiącu przygody z chodzeniem jest jeszcze lepiej. Trzymany za rękę wchodzi i schodzi po schodach, a my staramy się nie krępować go na siłę w wózku, tylko tam gdzie się da, wypuszczamy Potomka i niech odkrywa świat po swojemu. 

Zdjęcia z owego dnia, kiedy to poszedł.
P.S. To na czole to ślad po komarze, nie siniak.


sleeping beauty


niedzielny obiad na zakończenie lata

Wiem, że jest październik. Ale w jedną z wrześniowych niedziel postanowiliśmy pojechać na obiad, niedzielny właśnie, do Dworu Strzyżew. Znajomi polecili, że jedzonko takie fajne i tak ładnie i w sumie to bliziutko, a że pogoda dopisała, a mi nie chciało się gotować, to pojechaliśmy. I Babcię Lidkę też zabraliśmy.






9 października 2018

pokolenie ikea

Uważam osobiście, że Ci wszyscy trenerzy mentalni, kołczowie, psychologowie , socjologowie, używając określenia Pokolenie Ikea nie mają pojęcia o czym mówią. Przecież mogli sobie wymyślić każde inne określenie np. pokolenie słoików, pokolenie starbaksów, pokolenie mordoru, pokolenie korpo, whatever. Ja mam za to w domu prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju Pokolenie Ikea

Chłopiec, lat 1, dziewczynka, lat 5. Nie potrafią czytać, ale biało-czarne instrukcje montowania mebli są super. A najlepszą atrakcją jest walanie się w pustych kartonach i przerzucanie woreczków ze śrubkami. Aż z ciekawości wpadłam na stronę Ikea i jakiż piękny slogan znalazłam: "Zabawa to Poważna Sprawa"!

Także reasumując i biorąc pod uwagę fakt, że nasz dom jest zdominowany przez Dzieci, a zabawa to poważna sprawa, dopóki Potomstwo nie poszło spać, montaż się nie rozpoczął, gdyż elementy mające zostać wykorzystane do powyższego i kartony, które miały być wyniesione stanowiły swoisty plac zabaw 😂.



strongman

Kontynuując wenę poprzedniego posta odnoszącą się do wielkości Syna, pragnę poinformować, że rośnie nam drugi Pudzian.
Od jakiegoś czasu, a dokładniej od kiedy stanął na nogi (o tym w kolejnym poście, choć wiem, że nie będzie to chronologiczne) i uwolniły mu się ręce, Syn nosi wszystko co popadnie. Najlepiej coś, co jest Jego wielkości. I żeby było wystarczająco ciężkie, bo lekkie rzeczy są dla mięczaków. Butla po wodzie demineralizowanej jest boska, bo ma ekstra uchwyt. Co prawda ona jest lekka, ale garnuszek sensoryczny nadrabia ciężarem.

jesienny outfit toddlera

Pierwsze jesienne chłody za nami, a więc i zestaw w szafie Adama musiał ulec apdejtowi.
Czapka, która na wiosnę spadała na oczy, jest w sam raz.
Kurtka, rozmiar metkowy na 2-3 lata, jest praktycznie idealna.
Dziecko wielkie, po mamusi zresztą.
Rusza podbijać wieś.



8 października 2018

bo na Żoliborzu musi być stylowo

Wiem. Nie było mnie prawie miesiąc. Obiecuję. Nadrobię. 

Tymczasem na sobotni obiadek wpadliśmy na Żoliborz. Ja wiem, że to może na wyrost i Tata Potomstwa nie lubi jak tak mówię, ale moje prywatne zdanie jest takie, że na Żoli panuje hipsterka. Jest tam tak stylowo, że łomatko i córko. Nawet starsze panie i panowie jacyś tacy eleganccy. O! Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to takie nasze warszawskie SoHo. A co! Także puenta jest taka, że tutaj musi być modnie. No to zadały Dzieci szyku. Na insta hasztagowałabym #ootd.