6 listopada 2018

wybory

Chyba muszę pogodzić się z tym, że nie ogarniam pisania postów na bieżąco.
Smuteczek.
Ale nadrabiam. Systematycznie. 
Cofam się więc do 21 października, bo był to dzień wyborów samorządowych. A wybory rzecz arcyważna, więc i Potomstwu wpoić trzeba, że na wybory każdy porządny obywatel (i obywatelka też) iść musi!
Cierpliwie Córki i Syn czekały w kolejce, bo frekwencja dopisała.
Głosowaliśmy w Urzędzie Gminy, więc jak zwykle Potomstwo hulało potem na placyku.


19 października 2018

bienvenue à Paris!

Zdałam sobie sprawę, że zaczynają mi się ulatniać wspomnienia z naszej wyprawy i stwierdziłam, że czym prędzej muszę w końcu napisać co i jak.

Fartem udało się tak, że pod Paryżem mieszkają nasi Przyjaciele, Maciek i Asia. Z automatu więc, zaliczając wycieczkę do Babci do Belgii, zahaczyliśmy o Paryż, gdyż to rzut beretem. Laski w sumie zajarane (przynajmniej częściowo) bo wieża Eiffla i Antek, ja bo po prostu Paryż, nieważne, że tysięczny raz, ale Paryż is olłejs a gud ajdija, Adam pewnie miał to gdzieś, a Tata Potomstwa w sumie nie wiem, bo On mówi jedno, żeby zrobić mi przyjemność, a w głębi duszy pewnie marzył o tym, żeby usiąść z Maćkiem i napić się piwa 😃. Trudno. Wiem, że to moja wina, ale "przymusiłam" towarzystwo do zwiedzania. Wmówiłam sobie, że w życiu najważniejsze są rodzina i podróże, więc podejmuję próby wpajania tych założeń kolejnemu pokoleniu 😉.

Zawczasu ustawiłam trasę zwiedzania, żeby zaliczyć wszystkie najważniejsze miejsca, oczywiście w takim stopniu w jakim uda się to zrobić w ciągu jednego dnia i z czwórką Bachonarium (bo mieliśmy jeszcze towarzystwo Antka i Asi).

Zebraliśmy się rano autem z Chartres, tam gdzie mieszkają, i ruszyliśmy na miasto. Zaparkowaliśmy na wjeździe, bo przecież głupi nie jesteśmy i nie będziemy autem jeździć po Paryżu, bo to bez sensu. Dajemy do metra i na sam począteczek (zaznaczam, że Adam jeszcze nie chodził, bo to koniec sierpnia był), od razu wnoszenie i znoszenie wózeczka po schodach do metra. Z góry na dół, z dołu do góry i jazda 😃. Metro stare, nieprzystosowane, dobrze, że w dwójkę byliśmy, to śmigaliśmy. Ja i Tata Potomstwa z Adamem, a Asia koordynowała starsze Towarzystwo. Cela na początku wystrachana, bo TO METRO. W Warszawie jeździła, ale mimo wszystko nie jest przyzwyczajona. W każdym razie dojechaliśmy na Trocadero, a tutaj niespodzianka, bo żeby tak pusto było, to ja nigdy nie widziałam. Żadnych kolejek do brzegu tarasu, luźniutko, normalnie WOW. Jak się potem okazało w ogóle było jakoś tak pusto, i jak domniemałyśmy później, sierpień chyba i paryżewo na urlopy powyjeżdżało. Dygresję jeszcze zrobię, to czego się obawiałam, to to, że w pewnym momencie Potomstwu nóżki wysiądą, a tutaj kolejna niespodzianka, domyślam się, że zasługa obecności Antka i wzajemnego napędzania się, nic a nic Towarzystwo zapitalało w tą i z powrotem i ani śniło o tym, żeby się zatrzymać! Wyobraźcie więc sobie, że kiedy jesteśmy w domu, Celina jęczy po przejściu 200 metrów, a tam zrobiła trasę Trocadero-Wieża-Pola Elizejskie-Luwr, potem krótki przejazd metrem, Pigale-Rue Garreau-Moulin Rouge i nic. Po drodze jeszcze ogarnęli plac zabaw w Tuileries. Także brawo Oni!

Z ciekawostek gastronomicznych, choć serio nie wiem czy kogoś to interesuje, ale piszę to przecież Dzieciom na pamiątkę, Potomstwo oszamało naleśniki z budy naleśnikowej, tonę croissantów, które zabraliśmy ze śniadania w domu i... makdonalda! Choć jak potem poszliśmy na jedzenie "dla dorosłych" to Hanka się załamała, że ona już zjadła makdonalda a tutaj takie dobre mięsko. Ups 😕.

Późnym popołudniem wróciliśmy do domu, w końcu Dzieciaki padły na kanapę i odpaliły konsolę. Asia zaserwowała rosołek, a my z Adamem i Maćkiem poszliśmy jeszcze zobaczyć katedrę w Chartres. Tutaj zaznaczam, że pluję sobie w twarz, że nie wyciągnęłam Hanki, żeby poszła z nami. Bo skoro na nas zrobiła wrażenie swoją okazałością i gigantycznością, to co dopiero na Niej. No i skoro jest wpisana na listę UNESCO, to musi coś znaczyć... Na Adamie nie wiem czy zrobiła wrażenie, ale jako amator świeżego powietrza, spacerek na pewno docenił 😉.

Także veni, vidi, bez vici. W trybie podstawowym, Paryż Potomstwo zaliczyło 😃!



 

 

 









17 października 2018

Waldek

Dzisiaj odszedł Waldek.

W sumie mimo wszystko niespodziewanie. Piszę o tym tutaj, bo dla Potomstwa był kimś więcej niż tylko sąsiadem. Był prawie Dziadkiem. Pomijając nasze wyjazdy, był z Nimi praktycznie codziennie. Od urodzenia. Fundował prezenty, pilnował, uczył jeździć na rowerze, chodzić, zabierał na lody do Bożenki. Adam był w Nim zakochany. Z wzajemnością zresztą. Waldek był jedną z pierwszych osób, które zaczął poznawać i za którą płakał, gdy znikała z zasięgu wzroku. Troszczył się o Potomstwo jak o swoje wnuki. Był tak bardzo "wpasowany" w krajobraz naszego domu, że czasem nawet nie zwracaliśmy na Niego uwagi. A teraz będzie Go nam brakować. Bo już więcej nie popilnuje Celiny w basenie, ani nie pójdzie z Dzieciakami na placyk. 

Już tęsknimy.


15 października 2018

dziewczyna to dziewczyna

Dzisiaj nietypowo, bo w mono. Przy tym zdjęciu tak jest lepiej i myślę, że taka wersja nawet bardziej się Hance spodoba.

Co prawda zdjęcie jak zdjęcie, ale jakoś tak uzmysławia mi jak Hanka rośnie. Albo inaczej - dorasta. Bo ubiera się już zupełnie inaczej niż choćby rok temu. Kombinuje, jak co z czym połączyć, żeby było wyjściowo. Tu padło na stylizację szaro-czarną, stonowaną. I pomimo puszkowych kulek na opasce i puszkowych sznurówek na trampkach, to jest jakoś tak dorośle.

I jeszcze jedno. W końcu ładnie pozuje do zdjęć i patrzy się w obiektyw 😉.



back to school

Hanka dostała nowy plecak. Stary był już podobno nieodpowiedni jak dla piątoklasistki (nie takie kieszenie, nie taki podział plecaka), a poza tym ramiączka się rozregulowywały i generalnie był nie taki jak powinien. 
Ale że w przyrodzie nic się nie marnuje, to i stary plecak znalazł nowego właściciela. Przynajmniej na chwilę. Nowy właściciel zachwycony, a i plecak pewnie szczęśliwy, że nie trafił od razu na śmietnik. 
I nieważne, że trudno się z nim chodzi i że zawadza o nogi. Syn pewnie gdyby mógł, to chętnie poszedłby z tym plecakiem do szkoły razem z Hanką.



pierwsze kalosze

Jesień mamy, to i kalosze muszą być.
Padło na krokodyle.



poszedł

Znowu cofam się w czasie, bo nadrabiam zaległości.

Otóż 17 września Syn wstał i poszedł tak na serio. Nie tam, że zrobił dwa kroki z rozpędu, tylko tak na 100%, sam z siebie na dużą (jak dla Niego oczywiście) odległość. Tak bardzo zajarał się faktem nabycia nowej umiejętności, że cały wieczór ganiał po korytarzu w jedną i drugą stronę nie dając się nawet dotknąć 😂. Teraz, po miesiącu przygody z chodzeniem jest jeszcze lepiej. Trzymany za rękę wchodzi i schodzi po schodach, a my staramy się nie krępować go na siłę w wózku, tylko tam gdzie się da, wypuszczamy Potomka i niech odkrywa świat po swojemu. 

Zdjęcia z owego dnia, kiedy to poszedł.
P.S. To na czole to ślad po komarze, nie siniak.


sleeping beauty


niedzielny obiad na zakończenie lata

Wiem, że jest październik. Ale w jedną z wrześniowych niedziel postanowiliśmy pojechać na obiad, niedzielny właśnie, do Dworu Strzyżew. Znajomi polecili, że jedzonko takie fajne i tak ładnie i w sumie to bliziutko, a że pogoda dopisała, a mi nie chciało się gotować, to pojechaliśmy. I Babcię Lidkę też zabraliśmy.






9 października 2018

pokolenie ikea

Uważam osobiście, że Ci wszyscy trenerzy mentalni, kołczowie, psychologowie , socjologowie, używając określenia Pokolenie Ikea nie mają pojęcia o czym mówią. Przecież mogli sobie wymyślić każde inne określenie np. pokolenie słoików, pokolenie starbaksów, pokolenie mordoru, pokolenie korpo, whatever. Ja mam za to w domu prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju Pokolenie Ikea

Chłopiec, lat 1, dziewczynka, lat 5. Nie potrafią czytać, ale biało-czarne instrukcje montowania mebli są super. A najlepszą atrakcją jest walanie się w pustych kartonach i przerzucanie woreczków ze śrubkami. Aż z ciekawości wpadłam na stronę Ikea i jakiż piękny slogan znalazłam: "Zabawa to Poważna Sprawa"!

Także reasumując i biorąc pod uwagę fakt, że nasz dom jest zdominowany przez Dzieci, a zabawa to poważna sprawa, dopóki Potomstwo nie poszło spać, montaż się nie rozpoczął, gdyż elementy mające zostać wykorzystane do powyższego i kartony, które miały być wyniesione stanowiły swoisty plac zabaw 😂.