Pocieszam się jedynie tym, że wakacje nigdy nie było mocną stroną bloga.
Mój chwilowy spadek formy też nie jest in plus.
Wracam.
Chyba.
Taki mam plan.
Bo i tak pogubiłam kilka miesięcy. I kilkanaście wątków. I pewnie wiele więcej sytuacji z Hanki życia.
Pamięć moja jest zawodna. Bardzo.
Dobrze, że mam zdjęcia.
Ale to za chwilę...
Albo dwie...
;)
11 września 2012
18 czerwca 2012
na prawdopodobną falę upałów

/jak można NIE CHLAPAĆ? nie można !/
I na zbliżające się wakacje.
Zeszłoroczny w doskonałym stanie. Tak samo duży. Z zimną wodą. Jeszcze.
Ale nawet zimna woda nie przeszkodziła w inauguracji.
/weszła i wyszła bo nie spodziewała się, że woda TAK zimna/

/ale jakby inaczej po chwili wróciła na pozycję i spędziła w basenie dobre 15 min/
No i fajnie jest ;)
1 czerwca 2012
Na Dziecka Dzień.
Pierwszym prezentem na Dzień Dziecka dla Hanki była możliwość. Możliwość pojechania do przedszkola rowerem. Niby nic. Codzienność. Ale? PADA. Leje. Woda wszędzie. I tak pojechała.
Dobry plan, Mamo?
No moim zdaniem nie najlepszy i ja bym rowerem w taką pogodę nie pojechała. Ale to ja. I Tata też by tego nie zrobił.
A ja zrobię.
I zrobiła. I żeby nie było żadnego ale ze strony rodziców ubrała się na tą pogodę wzorowo. Odpowiednio. I to znacznie bardziej odpowiednio niż ostatnimi dniami, kiedy to paradowała w letniej sukience i podkolanówkach a ja w jesiennej kurtce.
Do przedszkola dojechała zachwycona. Po kałużach. Ze zmokniętymi kolanami /tego nie przewidziała, że deszcz będzie na nie padał/ i mokrymi rękoma, które poszła szybko umyć ciepłą woda /sama na to wpadła/.
Taki prezentowy poranek.
A w przedszkolu wiszą rysunki dzieci z propozycjami prezentów na dzisiejszy dzień. Dominują hulajnogi, piłki i lalki. A Hanka? Zamek ze zjeżdżalnią.
No to dzisiejsze prezenty mogą ją rozczarować.
Odrobinę.
:)
15 maja 2012
temat rzeka
O Hanki włosach można by pisać długo.
Na długo Hanka teraz zapuszcza. Do końca rąk. Do kolan.
Były czasy kiedy Hanki włosy ją określały. Jej stan ducha.
Były już kręcone. Dłuższe. Krótsze. Bardzo krótkie.
Nie zdziwię się jak kiedyś pokaże się w czarnych - w sklepie zawsze wypatrzy czarne farby do włosów i mnie namawia - chciałabym, żebyś miała czarne włosy - miałam, nie podobały mi się. Zmiana fryzury też jakoś jej nie rusza. Jutro namówiłam ją na wizytę u fryzjera. Tak żeby to ogarnąć. Zresztą powszechnie wiadomo, że włosy po lekkim strzyżeniu szybciej rosną.
Nieprawdaż?
O włosy Hanna dba. Czesze rano i wieczorem. Przed snem co by dłużej jeszcze posiedzieć ;) Wymyśla sobie fryzury. Zmęczona fryzurami biega w rozpuszczonych. Myje dwa razy w tygodniu. Sama. Pod prysznicem. Siedem na dziesięć przypadków bez większej awantury. Te trzy pominę milczeniem ;)
13 maja 2012
Targi Książki 2012
/Hanka w samochodzie bardzo się nudzi/
No to była po raz 4.
I nie będę tym razem upierać się, że ostatni. Zapomnieć mogę na pewno.
Bo początkowo zaczyna się dobrze.
W kolejce do kas - przydługiej jak zawsze ale szybko idzie jak słusznie zauważyła Hanka - zjadła kanapkę. I nie padało.

Potem kolejną. Ale już na Targach.
Następnie chodziła za rękę.
By po chwili znaleźć się w swojej klasycznej pozycji na rękach Taty.

Klasyka, która mnie nie dziwi jednak bo ludzie w ogóle nie zwracają uwagi na chodzące dzieci, popychając je, przygniatając torbami i przytłaczając generalnie.
Tym razem Hanka dziwna jakaś była. Nie chciała żadnej książki. Ani jednej. Nawet z księżniczkami ;). A przecież lubi. Nie wiem. Dziwne. I wybór nawet był.
I tylko jednego balona wyhaczyła.
I wciągnęłam ją na spotkanie z Autorkami ale niestety szybko je opuściłyśmy. Pokręciła się przez drzwi. Popiła wody. Za chwilę siku. Szkoda.
Potem było kilka atrakcji. Tłum ludzi. Deszcz. Poszliśmy zobaczyć metro. I inne.
Jak się okazało przy usypianiu metro budzi duże emocje. Ale przejechać się nie chce.
I jeszcze ważne jest gdzie mieszka Sabinka i Ninka ;) Ale to już inna historia.
Z pozdrowieniami dla bohaterów drugiego planu :)
20 kwietnia 2012
Co było....
Czasami myślę, że gdyby nie telefon to ja nie wiem co. I to nie przez fakt utrzymywania stałego kontaktu telefonicznego z ludźmi. Co to to nie ;)
Aparat, dyktafon i notatki. I kilkanaście aplikacji. Oda do iPhona zdecydowanie w moim przypadku należna była by.
Ale nie o tym.
Zgrywam zdjęcia i zaraz będę widzieć - co działo się w czasie trzytygodniowego pobytu Hanki w domu spowodowanego - po kolei - kaszelkiem, katarkiem, katarko-kaszelkiem- zapaleniem ucha- antybiotykiem- rekonwalescencją. Pod rząd. Na szczęście nie raz po raz ;)
Poza tym wszechobecny chaos a nawet C H A O S !
Wszystko do ogarnięcia.
Z czasem.
A tygodnie mijają....
;)
Pojawiło się w zabawie Barbie.
Malowanie i samouwielbienie bez zmian.
Gry planszowe cieszą się niemałym powodzeniem. Jak nie ma chętnych na granie to gra sama ze sobą. Co ostatnio jest zalecane bo wtedy odpada problem - kto wygrał - nie wygrałam - o dramacie - co się czasami pojawia. Rzadko ale bywa.

Pojawiły się również zabawki wieku dwuletniego. W nowych rolach. Dla przypomnienia również prosiła o włączenie Dobranocnego Ogrodu. Dla przypomnienia ;)

Kochamy się obie w Abdulu. Uwielbiamy go i zazdrościmy Właścicielowi - troszeczkę bardzo ;)
Przedświateczne testowanie rzeżuchy. W naszych warunkach rośnie tydzień.
/dla pamięci/
KAPUŚNIAK !!

I kapusta...

I do kolejnego posta...
Serdecznie pozdrawiam.
;)
Aparat, dyktafon i notatki. I kilkanaście aplikacji. Oda do iPhona zdecydowanie w moim przypadku należna była by.
Ale nie o tym.
Zgrywam zdjęcia i zaraz będę widzieć - co działo się w czasie trzytygodniowego pobytu Hanki w domu spowodowanego - po kolei - kaszelkiem, katarkiem, katarko-kaszelkiem- zapaleniem ucha- antybiotykiem- rekonwalescencją. Pod rząd. Na szczęście nie raz po raz ;)
Poza tym wszechobecny chaos a nawet C H A O S !
Wszystko do ogarnięcia.
Z czasem.
A tygodnie mijają....
;)
Pojawiło się w zabawie Barbie.
Malowanie i samouwielbienie bez zmian.
Gry planszowe cieszą się niemałym powodzeniem. Jak nie ma chętnych na granie to gra sama ze sobą. Co ostatnio jest zalecane bo wtedy odpada problem - kto wygrał - nie wygrałam - o dramacie - co się czasami pojawia. Rzadko ale bywa.

Pojawiły się również zabawki wieku dwuletniego. W nowych rolach. Dla przypomnienia również prosiła o włączenie Dobranocnego Ogrodu. Dla przypomnienia ;)

Kochamy się obie w Abdulu. Uwielbiamy go i zazdrościmy Właścicielowi - troszeczkę bardzo ;)
Przedświateczne testowanie rzeżuchy. W naszych warunkach rośnie tydzień.
/dla pamięci/
KAPUŚNIAK !!

I kapusta...

I do kolejnego posta...
Serdecznie pozdrawiam.
;)
17 lutego 2012
czterolatka od tygodnia i pięciu dni /stan na 17 lutego/
TO zdjęcie to CAŁA czteroletnia HANKA !
W podskokach. W pośpiechu. W kilkunastu myślach na sekundę.
Rozbrykana. Rozszalała. Roztańczona. Rozśpiewana.
Wkurzająca. To na pewno. Często.
Prześmieszna. Jeszcze częściej.
Krzykliwa. Krzycząca. Niestety.
Ciężko ma - czasami tak myślę - ze mną i z Tatą.
Ciężko ma z samą sobą - ze swoim nieugiętym charakterem. Nigdy nie pójdzie na kompromis. Nie ma szans jej zaszantażować /co jeszcze kilka miesięcy temu było podstawą wychowania ;)/. Jak coś sobie wymyśli/ umyśli/ postanowi - to koniec. Choćby się waliło paliło musi to zrobić. I to są przeważnie najgłupsze, najbanalniejsze sprawy - jak ułożenie koników pony w odpowiedniej konstelacji na półce czy wybór gumki do włosów ale robione w najmniej odpowiednim momencie. Kiedy właśnie wszyscy stoją ubrani i gotowi do wyjścia. Kiedy Ona chce żeby właśnie poczytać jej książkę a dzwoni telefon i odbieram go tylko po to żeby powiedzieć, że nie mogę rozmawiać ;) Kiedy stawiam posiłek na stole a Ona ma inne plany.
Kiedy właśnie mnie trafia - szlag czy cholera - i ją również. Że udaje, że myje ręce i ściemnia, że dokładnie i porządnie. Że ma kaszel i zdziera gardło i się denerwuje co nas denerwuje, że Ona się denerwuje. Że trzeba z nią chodzić do łazienki siku bo sama nie chce. Że czasem jestem zła i jestem jej wrogiem.Nie chcę i nie lubię. Czasami samo wychodzi.
Nie narzekam na nią.
Jest Naszą Kochaną Córką.
Doskonałą. Cudowną.
Która uczy się liczyć w myślach. Która odkryła myślenie jako proces.
Która myje sama włosy. I która sama o sobie decyduje. Począwszy od stroju po wiele innych. I, która czasami pyta - w co lubisz się bawić? - żeby zabawa wszystkim sprawiała radość. A przeważnie chodzi o to co zawsze, żeby z nią posiedzieć.
Która śpiewa zmyślane piosenki. Co doskonale jej wychodzi i czasem nawet można kogoś nabrać, że to nowa, z przedszkola.
Która się przebiera i stroi w dziewczęce sukienki, spinki, korale i opaski. Ale bez przesady. Ze stosownym umiarem ;)
Która potrafi być czuła i która mówi, że nas kocha.
Która ciągle potrzebuje przytulania.
Można z nią o wszystkim porozmawiać. Wszystko wytłumaczyć. Gdy tylko nie brak nam cierpliwości. I wszystko rozumie. I to się nie zmieniło. I mam nadzieję, że nie zmieni choćby nie wiem ile lat miała.
16 lutego 2012
o tej księżniczce, w końcu
Czy wszystkie dziewczynki przechodzą fazę księżniczek?
Czy naprawdę w pewnym wieku dziewczynki to księżniczki a chłopcy to rambo?
A Hanka to takie n i e f a z o w e dziecko ;) Nie - jednofazowe.
Ale w byciu księżniczką przebieranie się jest najfajniejsze.
Tak jak w byciu aniołkiem. Czy wróżką. Zosią. Czy innym.
To musi być gdzieś w DNA - to dziewczęce zainteresowanie księżniczkami. A może pretekst do ubrania wystrzałowej sukienki, której na co dzień się nie ubiera /swoją drogą czemu nie?/.
Hanka na szczęście jest typem, który nie lubi bajek więc wszelakie księżniczki Disneya nas omijają. Co nie znaczy, że o nich nie wie. Zna i jest świadoma ale nie chce oglądać bajek z ich udziałem. Wcale.
/preferuje teletubisie - pada śnieg i MyLittlePony z tęczą w tytule/
;)
Mamusiu a są księżniczki?
Oczywiście, to nie smoki, nie wyginęły. Są. Księżniczki. Książęta. Król. Królowa. A nawet poddani ;)
A pojedziemy do nich kiedyś?
:) Oczywiście !
Zdjęć tyle ile jest bowiem wybrać mi ciężko ;)
30 grudnia 2011
stylizacje
Co jakiś czas staje przy ścianie.
Widać, że czas świąteczny jest - aniołek znowu na topie.
Wszystkie stylizacje własnego autorstwa. Tak wkroczyła w kolejny etap - samodzielności i bycia alfą i omegą i totalnie wszystkowiedzącym Dzieckiem. Na 100%. I oswajam się ciągle z tym jak bardzo to wkurzające ;)
Widać, że czas świąteczny jest - aniołek znowu na topie.
Wszystkie stylizacje własnego autorstwa. Tak wkroczyła w kolejny etap - samodzielności i bycia alfą i omegą i totalnie wszystkowiedzącym Dzieckiem. Na 100%. I oswajam się ciągle z tym jak bardzo to wkurzające ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































