
Dziecko rośnie. Nie inaczej.
Dziecko coraz częściej jest Dziewczynką. Dwie Dziewczynki, jeden Chłopiec jadą samochodem - rodzina w aucie. Poza tym dorzuciła sobie parę atrybutów. Bez szaleństw bo tego nie znosi. Stosowny dla Hanki minimalizm. Nosi torebkę. Okulary przeciwsłoneczne. Robi siku na siedząco (choć ja uważam, że to żaden wyznacznik) i maluje się.
Mamo daj mi ten tusz do policztów. I tą pomattę do ust. Nieeeee, tą !!!! TWOJĄ !!!!
Dla poprawności na policzki nakłada róż. Wpierw nacierając się kremem.
No i o ten róż ostatnio poszło. Hanka wymalowana spotkała na swojej drodze sąsiada, Pana Waldka. A ten, niczego nie przewidując i nie mając tego w głowie, z zaniepokojeniem pyta o Hanki różowe policzki, czy to przypadkiem nie uczulenie, nie reakcja alergiczna na pyłki. Och. Jedno spojrzenie. Jedno machnięcie rzęsami. I bez słowa komentarza odeszła ostentacyjnie od płota.
Mamusiu - pyta po chwili - Mamusiu, czy Pan Waldek nie widział. Czy On nie zauważył, że ja jestem UMALOWANA. To jest lóź na policztach a nie uczulenie !!!
Nie zauważył.
Tak, Mamusiu, Pan Waldek jest chłopcem.
Dwie dziewczynki westchnęły.