6 lipca 2009

A duet...

Hanna Franciszek wygląda tak...

Hanka oczywiście dzieckiem niewzruszona prawie wcale. Pokazywała gdzie Dzidzia Aaaa i patrzyła na niego. Ale bardziej fantastyczna była szuflada od łóżeczka, na którą można było się wspiąć, zeskoczyć i inne. Troszkę onieśmielona była jedynie płaczem Frania. Zresztą, gdyby posłuchała siebie w jego wieku to była by bardziej niż porażona ;)

Szokujące dla mnie było... Jaka Ona Duża !!! ;) rok i prawie pięć miesięcy różnicy. Ale za rok o tej porze to będzie ją targał za włosy ;) Albo Ona jego.

A dumni Tatusiowie wyglądają tak...

Franciszek Jan

Franio wygląda tak....

... i jest przefantastyczny.
Cokolwiek jego rodzice mówią i myślą o jego płaczu i nocnych szaleństwach. Nie jestem pewna czy można im wierzyć od tak na słowo. Byliśmy, widzieliśmy i jesteśmy zachwyceni :)

w drodze...

... dopadł nas deszcz. Niby nic bo samochodem i w ogóle ;)
Ale Hanka umilkła na dobre 40 minut.
Niby wszystko ok. Zagadywany wyjąkała Mama, Tata Iniania brym brym a dookoła kap kap i grzrzumi i budzia. Tata myj myj szyby. Ale. Ale. Widziałam przerażenie w jej oczach. Udawana odwaga na nic. Heh.
Pierwszy raz była w samochodzie w czasie burzy. A to nie byle jakiej. Ale było minęło i jest co wspominać :)

3 lipca 2009

małpka...






... takie moje skojarzenie.

A wszystko dowodzi, że kobieta zmienną w nastrojach jest ;) dobre kilkanaście sekund ;)

A Matka kupiła gumki do włosów rozmiarów "baby" i sobie poszalała ;)

Samurai Jack.

Być jak Johnny Bravo już przerabialiśmy. Teraz czas zostać Samurajem ;)


I czekać aż pralka skończy dzieło żeby można powyciągać ubrania, wytrzepać, rozciągnąć i powiesić na suszarce.


Ja wiem, że małe dzieci to chętne do pomocy dopóki się czymś nie zrażą. Przeważnie postawą rodzica, który nie ma czasu na "takie zabawy" i się śpieszy i normalnie w życiu sam zrobi to 10 razy szybciej. Ja, Kala, przyznaję, że sama robię wszystko lepiej i szybciej. Niż każdy ;)
I dzielnie względem Hanki postępuje i mocno tłumię w sobie te chęci pomocy i wyręczania. I mam nadzieję, że jako starsze dziecko równie chętnie będzie pomagać. Samodzielnie robić cokolwiek. I nie uda mi się jej zniechęcić nigdy. A może będzie lepsza w te klocki niż ja ;) Mało prawdopodobne :) Ale może...

2 lipca 2009

miało być a nie jest

Miało być o basenie.
Ciocia Asia namówiła Matkę, Matka nalała wody i w sumie tyle by było z zabawy.
Chyba nam się udzieliło nasze dzieciństwo. Co rok nowy basen. Większy. Głębszy. Psy się kąpały a na pewno piły wodę. Ech.
Ale to My a nie Hanka. Ta weszła kilka razy i raczej bawiła się na zewnątrz niż w. Ech.
Szkoda gadać :)
Poczekamy.

Za to okazało się, że bieganie boso po trawie i innych to jest to.
I to po Mamie ma.




fejsiak :)

puzzle

Zastanawiałam się kiedy? Kiedy w końcu zacznie układać te puzzle a nie tylko rzucać nimi o podłogę.
No to się doczekałam.
I z początku myślałam, że to jakaś sztuczka. Że na pewno zmyśla i udaje ;)
Ale nie. Umie. Ha. I jaka cisza. Jaki spokój. Już się nie wścieka, że nie może trafić. Nie złości, że nie pasują. Nie denerwuje kiedy mówię, że musi obrócić, przekręcić.
Bo to wszystko już umie.
A puzzli u nas pod dostatkiem :)



Jeszcze jej został tylko sorter do opanowania ;)

1 lipca 2009

myj myj video




... a potem to już myła wszystko... trawę, kałuże, ziemię, kwiatki, swoje kaloszki... ha.

Mama myj myj...

... a nie ma lekko. Hania myj myj.
Bo domek mokry od deszczu ;)