13 sierpnia 2019

urodziny Dominiki

Były urodziny Dominiki (siostry ciotecznej Potomstwa). Pojechaliśmy AŻ za Otwock. Rekompensatą dla półtoragodzinnej podróży były kluski śląskie z sosem, wielki basen, w którym świrowały Dziewczyny oraz zimne białe wino (to tylko dla mnie oczywiście, bo Tata Potomstwa jechał). 

Dominika nic nie będzie pamiętać, ale umówmy się: to oczywiste, że takie imprezy dorośli robią dla siebie 😀. W każdym razie jeszcze raz STO LAT 💚.




   

lato w pełni

Lato w pełni, bo można siedzieć na golasa (no prawie) i żywić się wszelkimi dobrociami natury.

Lubimy lato. Bardzo.


dzień mamy i taty

Wiem, że jest sierpień. Rychło w czas, ale jak zwykle tak wyszło. 

W przedszkolu ponownie odbył się Dzień Mamy i Taty. Były występy i śpiewy. Z roku na rok coraz bardziej profesjonalne, coraz bardziej dopracowane. I były prezenty. Ceramiczna miseczka dla mamy (naprawdę bardzo stylowa, trzymamy w kuchni) oraz piankowy piórniczek dla taty.

I było nam też bardzo miło, zresztą jak zwykle.

Buzi Córko!


postrzyżyny

W końcu musiał nadejść ten historyczny moment. Po odstawieniu od cycka, po wyrżnięciu pierwszych zębów, po pierwszych krokach przyszedł czas na wizytę u fryzjera. 

Podobnie jak w przypadku wszystkich innych pierwszych razów Syna obeszło się bez żadnej histerii ani płaczu, a raczej z zaciekawieniem. Na szczęście. 

Białe loki cherubinka zostały ścięte tworząc blond szczecinę, która tylko potwierdziła przynależność do rodu Taty Potomstwa. 

Teraz czekamy na następny raz.





bańki to szczęście

Zaczęło się lato, a wraz z latem szaleństwa na ogródku. Nieodłącznym elementem tychże szaleństw jest puszczanie baniek, najlepiej płynem zakupionym na odpuście, gdyż właśnie ten według Babci Lidki jest najlepszy. Jak przekonujemy się na własnej skórze bańki wywołują podobny efekt jak folia bąbelkowa. To znaczy wszyscy jesteśmy dorośli dopóki, ktoś nie da nam do rąk folii bąbelkowej lub też, jak to właśnie jest w tym przypadku, buteleczki z mydlaną substancją.

A na domiar dobrego (bo przecież nie złego) przyjaciele rodziny podarowali nam ostatnio maszynę do baniek, która sprawia, że bańki robią się same, szybciej i w dużo większej ilości. Ku uciesze wszystkich.

Przy okazji pięknego letniego dnia życzę wszystkim, żebyśmy mieli w sobie na co dzień tyle radości, co dzieci łapiące bańki.




dup(love) PT. 2

Duplo jest grane ciągle. Nawet nie chowamy do szaf bo bez sensu. A najlepiej jak "ktoś dorosły" zbuduje jakiś świat i na tym świecie można się bawić, rozwalać i później dokładać po swojemu.



mała patriotka

W przedszkolu zorganizowano konkurs recytatorski dla rodziców i dzieci, pt. "Mały Polak, Duży Patriota". Celina poprosiła mnie, żebyśmy wzięły w nim udział i tak też się stało. Przygotowałyśmy wierszyk Wandy Chotomskiej pt. "Twój Dom". Ubrałyśmy się na galowo i tadam dostałyśmy dyplom oraz książkę!

Pragnę zaznaczyć, że nauka tekstów na pamięć idzie Jej chyba lepiej niż mi.


31 lipca 2019

nie ma to jak dbanie o wewnętrzne zen

Zdarza mi się robić jogę. Nie jakoś spektakularnie często, ale od czasu do czasu rozkładam karimatkę i robię sobie relaks. A przynajmniej próbuję. 

Zdarzyło się kilka razy, że Hanka przyszła do mnie i mówi, że Ona też będzie ćwiczyć ze mną, bo Ją to uspakaja i lepiej Jej się zasypia. Te kilka razy to znaczy dwa albo trzy. Osobiście uważam, że dla Niej to doskonała alternatywa na wieczorną aktywność. Jeśli nie znacie Hanki to obejrzyjcie sobie bajkę Merida Waleczna - uwierzcie, że sesyjka jogi dla takiego temperamentu to wspaniałe rozwiązanie.

Także sprawa wygląda następująco: z Hanką jest łatwiej, bo się wkręca i próbuje po swojemu. Z tą dwójką poniżej jest odrobinę trudniej.





A oto efekty, jakie przynosi ćwiczenie jogi po kilku miesiącach. Zen totalny.




24 lipca 2019

doktor pieszczoch i zdrowe zęby

Taka tam bajeczka o dzieciach, które miały zdrowe zęby. Ale z morałem, bo chcę udowodnić, że jak się dba o zęby od małego to są tego efekty.

Mamy takiego swojego dentystę rodzinnego, do którego wszyscy chodzimy. 10 minut od domu. Średnio raz na pół roku. Dzieci mówią na Niego Doktor Pieszczoch, bo nie mogą zapamiętać nazwiska, a że brzmi (według nich oczywiście) podobnie, to utarło się tak.

Być może będziecie się śmiać po co chodzić co pół roku do dentysty, skoro przez pół roku zęby się nie popsują, ale Tata Potomstwa, a w efekcie i ja, wychodzimy z założenia, że po to, żeby Dzieci się przyzwyczaiły do dentysty i kojarzyły go nie tylko z bolesnym finalnie zabiegiem borowania połowy czarnego zęba, którego zjadły obleśne bakterie.

Tym samym, dzięki regularnym wizytom i codziennej higienie w domu (Adamowi zaczęliśmy delikatnie szczotkować dziąsła jak miał ledwo 6 miesięcy i ledwo przebijał mu się pierwszy ząb) mamy na swoim koncie 1 mini plombkę u Celiny, choć może i udałoby się obejść bez.

Jesteśmy też jednak częstymi gośćmi w gabinecie, gdyż regularnie usuwamy mleczaki, których nie jestem w stanie wyrwać ja. Tata Potomstwa nie para się akurat tym konkretnie zadaniem.

Kolejna wizyta chyba niedługo, gdyż Celinie rusza się dwójka, która ni cholerę wyjść nie chce, a denerwuje ją od dłuższego czasu.

I jeszcze jedno. Po wyrwaniu zęba można jeść tyle lodów ile się chce.






19 lipca 2019

na hasło "ciastolina" Potomstwo świruje

Ciastolina to fantastyczny twór. Będąc dzieckiem miałam tak z plasteliną. A jak pojawiła się modelina, a z czasem neonowe kolory, to myślałam, że oszaleję ze szczęścia. Dwadzieścia kilka lat później (matko bosko toż to praktycznie ćwierć wieku!) okazuje się, że moje Potomstwo też się jara takimi rzeczami i dziwi mnie to o tyle, że słysząc moje pytanie "Czy zdjąć Wam ciastolinę?" rzucają wszystko - tablety, konsole, konie z plejmobil i krzyczą "Taaaaaaak!!!!".

Ciastolina sprawia, że potrafią siedzieć bitą godzinę albo i dłużej przy stole i dziubdziać paluszkami w tym fantastycznym czymś. 

Ciastolinę Dziewczyny miały praktycznie zawsze, ale przez długi czas była zapomniana. Odkryłam ją ostatnio na nowo, dokupiłam kilka pudełek świeżej i teraz One rezerwują nowiutkie, jeszcze niewymieszane kolory, a Adamowi oddają resztki, które i tak są dla Niego tak fascynujące, że siedzi i nic dookoła nie odciąga Jego uwagi.

Hanka jako najstarsza zarządza towarzystwem, koordynując co komu wolno robić, z jakich urządzeń korzystać i które kolory używać. Hierarchia musi być.




A ostatnio nawet dostałam tort z motywem morskim.