Dzisiaj Hanka nie śpi. Gdzieś popełniłam błąd taktyczny. Długo spała. Późno wstała. Za wcześnie jej zaproponowałam spanie. Teraz to nieważne. Nie śpi. Układa puzzle z misiem. Puszcza banki. Wozi lakę. Bardziej niż zwykle się denerwuje i niecierpliwi. Ale nawet zjadła obiad. I dojadła moim. Gramy sobie z lekka na nerwach. Może niepotrzebnie. Znalazła na przedpokoju notesik i długopis. Miałam spisać listę zakupów. Robi to za mnie. Chwila przerwy. Zaraz się znowu zacznie.
Jest po 14.00. Nie ma szans dzisiaj już na spanie. I to mówię ja. Matka.
Po Dziecku widać, że się nie zanosi.
Może da się rozebrać z piżamy ;)



5 komentarze:
eee, nie to chyba jeszcze nie TO.
jeszcze chyba chwila.
bo wiesz jak jest. jak Hanka coś zrobi, to Tola najpóźniej miesiąc dalej ma to samo. więc błagam :))))
Ale może pójdzie spać o jakiejś przyzwoitej wieczornej porze. U nas też pomieszanie, o którym właśnie pisałam. A te dzienne drzemki to fakt, że zbawienne są :)
u nas chyba powoli też zaczyna się, ciężka czasami zagonić, ale jak już zaśnie to 2-3 godziny dla mnie (obiad, prasowanie i chwila relaksu)nie wiem jak inne matki ale ja tego potrzebuje przy takim ruchliwym szogunie i niech to trwa tak jeszcze z rok:)
no... to mogę tylko pozazdrościć. U nas regularne drzemki skończyły się sporo przed 2-mi urodzinami. I w zależności od pogody i czasu spędzonego na dworze dało się je mniej lub bardziej regularnie sprowokować.
Teraz (3lata).. od wielkiego dzwonu. Jak matce chce się sprawić radoszkę... :)
Musisz Ją zmęczyć, padnie jak ja teraz. Babcia Aga
Prześlij komentarz